Zapraszam Cię dzisiaj do wysłuchania mojej rozmowy z moim sąsiadem z Bukaresztu, który jest jednocześnie popem kościoła prawosławnego.

Jestem niezmiernie wdzięczna, że ojciec Vasile Ioana znalazł w ogóle na tę rozmowę czas – jest niezwykle zajętym człowiekiem i najwyraźniej wyjątkowo podziwianym za swoją pracę duchownym – na fejsbuku śledzi go 778 tyś. osób. A do tego jest przecież ojcem trójki swoich synów oraz mężem swojej żony, psycholożki. Chciałam dowiedzieć się jak wyglądają święta Bożego Narodzenia w Rumunii. A pop Vasile opowiedział mi trochę również o swoim dzieciństwie. Po więcej informacji dotyczących różnych tradycji świątecznych typowo rumuńskich poszłam jednak do osoby, o której wiem, że na pewno wymieni takie, które różnią się znacząco od naszych polskich. Jest nią Edi. Edyta, moja przyjaciółka z Bukaresztu, w którym mieszka od wielu lat ze swoim rumuńskim mężem.

Podziękowania do tego odcinka należą się oprócz moim gościom, również Judycie i Sebastianowi z Razem Lepiej Podcast za pomysł i zaproszenie mnie do udziału w programie „Polski Podmas” oraz Karolowi Stryja za bycie polskim głosem mojego gościa, jak również – last but not least – mojej anielicy Magdzie, która opiekowała się Soraiyą podczas naszych ostatnich dni w Bukareszcie, a bez której tego odcinka bym po prostu nie miała szansy nagrać. Wszystkim Wam serdeczne dzięki!!! W odcinku wykorzystałam następujące utwory:

[Czas słuchania: 40min]

Kliknij, aby przeczytać transkrypcję.

Zasubskrybuj Zalataną, aby nie przeleciał Ci żaden odcinek na:

Transkrypcja odcinka:

Zalatana: W kościele prawosławnym jako kapłan ma Pan rodzinę, żonę, ma Pan dzieci.

Ksiądz Vasile Ioana: Tak. Podczas pierwszego soboru powszechnego w 325r, Św. Aleksander powiedział, że kapłan powinien być przykładem dla społeczeństwa. Tak więc ja jako kapłan, jestem częścią rodziny, jaką jest społeczeństwo. Tak samo, jak i Ty.

I wie Pan co oznacza bycie mężem…

Tak. Wiem co znaczy mieć cierpliwość do żony. Lub gdy żona ma cierpliwość do męża. Wiem, co to znaczy robić zakupy, kupować pampersy… Jeśli ktoś przychodzi do mnie ze swoimi problemami podczas spowiedzi, wiem, co mu lub jej powiedzieć. Jest mi przykro z powodu księży w kościele katolickim. Oni nie mają tego doświadczenia. A jeśli go nie mają, to nie mogą dać rady z prawdziwego życia. Mogą jedynie mówić o teorii.

A tę to my wszyscy znamy.

Potrzebujemy porady płynącej z serca. Nie z ksiąg.

Ok, ale jak to wygląda podczas Świąt? Bo Pan jest zwyczajnie bardzo zajęty przecież. Pomimo tego, że jak Pan mówi kocha Pan to, co Pan robi, jest Pan bardzo oddany zarówno rodzinie, jak i kościołowi, która też jest jak Pańska rodzina. Jak się to Panu udaje spiąć. Zwłaszcza podczas Świąt. Jak to działa?

Musimy też powiedzieć, że rumuński kościół prawosławny posługuje się w przypadku Świąt Bożego Narodzenia tym samym kalendarzem, który mamy my. Obchodzimy zatem Święta tego samego dnia.

Tak, 25-go grudnia

To nie jest tak, jak w Rosji, czy Grecji

Nie, oni posługują się starym, a my nowym kalendarzem. Ponieważ wiemy, że ten nowy kalendarz jest właściwy względem planet. Podążamy za planetami. Przygotowania do Świąt Bożego Narodzenia rozpoczynamy 5-go grudnia.

A dzień, w którym ten odcinek się ukaże, to będzie właśnie 5-ty grudnia!

Świetnie. Dzisiaj właśnie zaczynamy. Dlaczego? Ponieważ 6-ty grudnia jest dniem Św. Mikołaja. Świętego najbardziej uwielbianego na całym świecie. Cały świat chrześcijański kocha Świętego Mikołaja. Nie tylko prawosławni, czy katolicy. Wiemy, że rozdawał prezenty. Że dał je trzem dziewczynom, które nie miały pieniędzy na życie, a których ojciec w związku z ich trudną sytuacją, chciał następnego dnia odesłać do domu publicznego. Św. Mikołaj wiedząc o tym, nocą wrzucił przed ich dom pieniądze w dużej ilości. Gdy rodzina rano wstała, znalazła pieniądze przed drzwiami.

Św. Mikołaj pomagał nie tylko tej rodzinie. Ale i innym też. To powinno dla nas być bardzo ważne – myślenie o tym, jak pomóc innym rodzinom.

Tak więc świętowanie rozpoczynamy właśnie od 5-go grudnia śpiewaniem kolęd.

Właśnie. To bardzo nadal żywa tradycja w Rumunii. Do moich drzwi co roku przychodzili kolędnicy. Słyszałam ich też na ulicy. Niestety w Polsce to już zanika. Może na wsiach jeszcze chodzą kolędnicy, ale w miastach już nie.

Mam nadzieję, że ta tradycja przetrwa w Rumunii. To jest piękne i niesamowite, gdy pod Twoim oknem czy przed Twoimi drzwiami śpiewają młodzi ludzie. Również w kościołach 5-go grudnia wieczorem śpiewamy kolędy. Jeśli chcesz, zaśpiewam Ci teraz jedną. To jest kolęda o Marii.

… (śpiewa)

Więc od 5-go grudnia zaczynamy śpiewać kolędy. Pamiętając, że Bóg przyszedł na świat dla nas przez dziewicę, która była pokorna, która kochała ludzi i która oddała siebie za ludzkość. I z tą myślą my również stajemy się pokornymi. A sensem tych Świąt jest właśnie być pokornym i oddawać siebie innym ludziom. I w ten właśnie sposób od 5-go grudnia rozpoczynamy świętowanie narodzin Jezusa Chrystusa. Poprzez kolędy. Wiele chórów wieczorem śpiewa w cerkwiach. To jest cudowne!

Niesamowite. To się dzieje wieczorami?

Tak, wieczorem, po 18:00

Dobrym pomysłem jest więc przejść się po cerkwiach tego wieczoru i posłuchać śpiewania kolęd.

Tak. A 6-go grudnia wszyscy, jak Rumunia długa i szeroka, świętują. Dlaczego? Bo w nocy z 5-go na 6-go grudnia musisz włożyć coś do butów Twoich dzieci. Tak, jak to zrobił Św. Mikołaj wtedy. To noc Św. Mikołaja. Wszystkie dzieci z samego rana pędzą od razu do swoich butów.

Co tam znajdują? Słodycze?

Najczęściej jakąś zabawkę, albo książkę. I do tego słodycze. Tego poranka wszystkie dzieci są szczęśliwe, bo każde znajdzie coś w swoim bucie. Wy też tak macie w Polsce?

Tak. Chociaż nie wszędzie jest to celebrowane w taki sposób. Obchodzimy Dzień Św. Mikołaja, jednak nie zawsze zostawiane są prezenty w butach.

Przedtem jednak jeszcze zaczynamy sprzątać nasze domy.

I nasze ciała zapewne też. Wiem o poście, który jest przestrzegany ściśle. Co to oznacza? Czy pościcie jak Muzułmanie podczas Ramadanu nie jedząc i nie pijąc nic w ciągu dnia?

Cały sens tkwi w tym, że przed wielkimi uroczystościami, chcesz być czysty. Myjesz się więc. Myjesz swoje ciało, swój umysł, swoją rodzinę. A post u nas oznacza, że jemy wtedy wyłącznie warzywa i owoce. Nie jemy mięsa, ryb, jajek, serów, czy mleka. Jemy też tylko raz dziennie. Wieczorem, po 15:00. Pić można, ale po 12:00.

We wszystkich wielkich religiach jest ten koncept postu. I jest bardzo podobny.

Tak, bo chodzi o oczyszczenie swoich myśli. A to, co jesz, wpływa na Twoje myśli. Wiele osób nie potrafi tego dostrzec. A przecież, jeśli zjesz bardzo dużo, jeśli jesteś pełna, to nie chce Ci się nic, nawet myśleć. Może spać jedynie. Zwykle próbujemy podchodzić do Świąt czystymi.

To zrozumiałe, że jeśli chcesz zaznaczyć wyjątkowość jakiegoś wydarzenia, to ubierasz chociażby inny, wyjątkowy strój. I nie robisz tego bez wcześniejszego prysznica. I to samo dotyczy myśli i duszy. Ale powiedział Pan również, że należy oczyścić rodzinę. Co Pan ma na myśli?

W końcu świętujemy i śpiewamy kolędy razem, jako rodzina.

No tak, i nie można być wtedy skłóconym, czy żywić jakieś negatywne emocje do kogoś.

Dokładnie. Wieczorem przed Świętami, bądź rano w dzień Bożego Narodzenia często prosimy się wzajemnie o wybaczenie, jeśli zrobiliśmy coś względem tej osoby, co było nie tak. I wszystkie rodziny robią to samo. A potem następuje seria uścisków. To jest piękny moment podczas Świąt.

Pomiędzy 5-tym a 25-tym grudnia musisz wysprzątać swój dom, oczyścić swoje ciało oraz duszę poprzez post oraz spowiedź i dawać innym radość poprzez śpiewanie kolęd. A moment kulminacyjny tego świętowania to wspólny posiłek 25-go grudnia. Cała rodzina jest wtedy razem. Nie ma znaczenia, czy mieszkasz w Australii, Niemczech, w Polsce, czy Wielkiej Brytanii. W mojej rodzinie wszystkie dzieci przyjeżdżają wtedy do domu. Wszystkie samoloty są wypełnione po brzegi. Wszyscy jesteśmy przy jednym stole odmawiając Ojcze Nasz, wspominając miniony rok i robiąc plany na kolejny.

To wszystko dzieje się 25-go. A czy świętujecie jakoś też 24-go?

Tak, świętujemy modlitwą. A nasze babcie pieką specjalny wypiek z cukru, wody i mąki. „Turte” – To są takie cieniutkie plastry, które mają przypominać pieluszki, szmatki, w które zawinięte było Dzieciątko Jezus. Nasze babcie piekły, potem razem jedliśmy je modląc się, a czasem nawet i płacząc. Pamiętam, gdy miałem 6 lat, a moja babcia dała mi ten wypiek i powiedziała do mnie: synu, jedz to i płacz. Bo Jezus Chrystus przyszedł na świat dla nas, żeby nas ocalić. Dał nam wybaczenie i wszystko, czego potrzebujemy, aby być szczęśliwymi. I jesteśmy tacy szczęśliwi, że komuś na nas zależy. Bogu na nas zależy. I my jesteśmy pokorni i wdzięczni jedząc to.

 Pamiętam, że w zeszłym roku dostałam od Pana chleb. To był zdaje się chleb z Betlejem, prawda? I światło.

Zwykle wymieniamy się światłem w tym czasie przedświątecznym, które jest symbolem Jezusa. Dajemy sobie wtedy też prezenty oraz ciasto. Tu chodzi o uprzejmość wobec sąsiadów oraz życzenie im dobrych świąt i błogosławieństwa. Robimy to również w imieniu naszych przodków i ku ich pamięci.

Więc ja też powinnam była dać Panu ciasto i światło, tak? Przykro mi, że nie wiedziałam o tym wcześniej.

Ja wierzę, że dałaś mi już co trzeba. Bo dałaś mi swoją miłość i szacunek jako sąsiadka. I czuję, że szanujesz wszystkich swoich sąsiadów tu. I my wszyscy, z całego budynku tutaj, Ciebie kochamy, Karolina. Bo jesteś dobrą matką, szanujesz wszystkie starsze osoby z tego budynku i wszyscy tutaj mówią tylko dobrze o Tobie i Twojej rodzinie. Również Twój mąż, jest taki spokojny, jest dobrym człowiekiem. Oczywiście, Ty mówisz więcej niż on…

No oczywiście! Dlatego to ja mam swój podcast, a nie on.

Przykro mi, że wyjeżdżacie…

kiedy otrzymujecie prezenty na Święta?

Pierwszy prezent otrzymujemy 6-go grudnia rano, a drugi – ten najważniejszy – 24-go w nocy. Prezenty muszą być tajemnicą. Tak, jak Św. Mikołaj przychodził w nocy i nikt nie wiedział, kiedy dokładnie. Tak więc rankiem 25-go, gdy się budzimy, idziemy pod choinkę i odszukujemy prezent dla siebie po zaznaczonym na nim imieniu. Mam trzech synów, razem z moją żoną jest nas pięcioro. Ale nasi chłopcy mają dziewczyny, więc jest nas spora grupa. Jesteśmy szczęśliwi otwierając prezenty. Każdy dostaje to, co chciał. I to jest piękna chwila, gdy wszyscy tam jesteśmy i mówimy sobie: wesołych świąt!

Czy może Pan powiedzieć to po rumuńsku?

Crăciun Fericit! Crăciun Fericit oznacza Wesołych Świąt!

Opowiem Ci, jak to było w czasie mojego dzieciństwa. Pochodzę z małej wioski w dolinie Prahova. To jest 100km na północ od Bukaresztu, w górach. Budziliśmy się o 4:30 rano w wigilię Bożego Narodzenia, 24-go grudnia. Ubieraliśmy się bardzo grubo, bo było tam naprawdę bardzo zimno, zbieraliśmy się w grupę kilkorga dzieci i wychodziliśmy na dwór. Chodziliśmy od domu do domu i śpiewaliśmy kolędy. Ludzie z domów dopiero zapalali światła w domu. Budzili się dopiero, a o tej porze było przecież ciemno. To było niesamowite. Mój dziadek i babcia opowiadali mi wtedy o tym, że właśnie w taką noc Maria i Józef przyszli do Betlejem. I że nie znaleźli dla siebie miejsca, że nikt ich nie przyjął. Więc teraz my chodziliśmy od domu do domu i śpiewaliśmy „Dzień dobry, Jezusie!”. Mogę Ci zaśpiewać, jeśli chcesz… Pamiętam to z mojego dzieciństwa. Nie śpiewałem tego ponad 45 lat…

To jest bardzo stara kolęda. Tekst jest następujący: „Dzień dobry! Przyszliśmy tu do Was, by Wam powiedzieć, że narodził się Jezus Chrystus. Dajcie nam coś w zamian.” Ludzie słuchali śpiewu i obdarowywali nas jabłkami, chlebem, orzechami. Potem następowały uściski i wymiana życzeń wesołych świąt. To było niesamowite poczucie społeczności. Cała wioska budziła się tego dnia o tej samej porze, o piątej rano. Pamiętam dokładnie to uczucie, to brodzenie rano w śniegu…, ten zmarznięty nos…, ten śpiew… Byłem bardzo szczęśliwy mogąc śpiewać i wiedząc, że ludzie to doceniają. Mam te chwile głęboko w moim sercu.

W dzisiejszym świecie, mieszkając w nowoczesnych miastach już tak nie robimy. Bo mieszkamy w blokach, …

No i nikt nie chce, by go śpiewające dzieci wybudzały o 4:30 rano

To prawda. Ale zawsze mnie cieszy, gdy czasem jednak dzieci w wieku około 5-10 lat, przychodzą również tutaj do mieszkań śpiewać kolędy. W dzisiejszych czasach jesteśmy bardzo samolubni. A rodzice uczą dzieci samolubności. Więc, teraz gdy dzieci przychodzą, to oczekują pieniędzy.

O, to dlatego byli tacy rozczarowani, gdy przyszli do mnie z kolędą, a w zamian dostali słodycze i orzechy

Tak, przychodzą po Twoje pieniądze. Więc, jeśli dasz im jabłko, to nie będą zadowolone.

Nie wiedziałam! Dałam im też słodycze, ale nie wyglądali na usatysfakcjonowanych.

Święta Bożego Narodzenia, dzień 25-go grudnia wygląda u nas następująco: Budzimy się rano, odmawiamy modlitwę, zakładamy czyste, odświętne ubranie, idziemy do cerkwi i przyjmujemy komunię – bo przecież pościliśmy przez 40 dni, a kilka dni temu się spowiadaliśmy ze wszystkich naszych grzechów. Więc jesteśmy teraz czyści i szczęśliwi. Przyjmujemy Chrystusa do siebie. Około 12-tej, 13-tej kapłan mówi: Niech Bóg będzie z Wami i Wam błogosławi, Wesołych Świąt, po czym rozchodzimy się do domów. A tam zaczynamy świętowanie z rodziną przy stole. Tak więc najważniejsza uroczystość w domu odbywa się w południe.

Życzę wszystkim ludziom z Polski wszystkiego najlepszego! I nie zapominajcie, Polacy: Jezus Chrystus narodził się dla Was wszystkich i dla każdego z Was osobiście. Nasz Bóg jest Bogiem osobistym. Nie jest na zewnątrz. Tylko wewnątrz nas, w naszej duszy. Bądźcie gotowi. Przygotujcie się. Oczyśćcie Wasze szaty, a Bóg przyjdzie i narodzi się w Waszej duszy.

Ja myślę, że to bardzo dobre zakończenie naszej rozmowy. Ja życzę Panu i Pana rodzinie na te święta Crăciun Fericit! Co po polsku znaczy: Wesołych Świąt!

Wesołych Świąt!

Bardzo dobrze

Błogosławieństwa Bożego, Karolina!

Dziękuję.