Wszyscy zapewne wyczekujemy już Świąt Bożego Narodzenia. Magicznego czasu, spędzanego z rodziną i najbliższymi, gdzie wspólnie oddamy się tradycyjnym zwyczajom. Jednak nie są one identyczne na świecie, a nawet w Europie, pomimo wielu wspólnych korzeni, mogą się różnić i nawet szokować. Dziś pochylimy się nad różnicami i podobieństwami pomiędzy Polską, a Niemcami.

Oczekiwaniem na Boże Narodzenie jest Adwent i już w nim mamy kilka ciekawych zwyczajów. Historia wieńca adwentowego ma swoje dalekie korzenie jeszcze w zwyczajach pogańskich, ale współczesna, chrześcijańska tradycja zaczęła się właśnie w Niemczech i to całkiem późno, bo w połowie XIX wieku. Początkowo w kręgach ewangelickich i w latach 20. XX wieku przyjął się wśród katolików, zarówno niemieckich jak i polskich. Symbolizuje on wyczekiwanie na narodziny Zbawiciela, jego zieleń wieczności życia, a okrąg nieskończoność boską. Jednak zapewne więcej entuzjazmu, zwłaszcza wśród najmłodszych, wzbudza kalendarz adwentowy. Wywodzi się on również z Niemiec i co ciekawe pierwotnie był wieńcem, tylko z jedną świeczką na każdy grudniowy dzień, które później zastąpiono zawiniątkami ze słodyczami. Pod koniec XIX wieku powstała jego wersja, znana nam dzisiaj i w pół wieku podbiła świat. Dziś możemy znaleźć kalendarze, gdzie czekoladki zastąpione są bakaliami czy perfumami. Czas adwentu najlepiej jest też spędzić na jarmarkach, zwłaszcza w gronie najbliższych! Jest to nieodłączny element świąt w krajach niemieckojęzycznych, lecz zwyczaj ten coraz lepiej przyjmuje się również w Polsce. Moim zdaniem wrocławski Weinachtsmarkt w niczym nie ustępuję temu zza drugiej strony Odry. Jak jest jarmark musi być i Glühwein – szacuje się, że Niemcy wypijają nawet 40 milionów litrów grzanego wina w każde święta!

Ale czym byłyby święta bez choinki! Jest to kolejna tradycja, która przywędrowała do Polski z Niemiec, jednak wywodzi się ona z francuskiej Alzacji. W średniowieczu 24 grudnia wspominano biblijnych Adama i Ewę. Nie traktowano ich jako świętych, lecz jako symbol ludzi oczekujących zbawienia i powrotu do raju. W bożonarodzeniowych misteriach (poprzednik dzisiejszych jasełek) narodziny Jezusa ukazywane były, jako zapowiedź przywrócenia Edenu. Nieodłącznym elementem rajskiego ogrodu było wiecznie zielone drzewo poznania dobra i zła. Właśnie tutaj wkraczają nasze drzewa iglaste, które przyozdobione miały symbolizować właśnie owe rajskie drzewo. Z tych misteriów zwyczaj przeniósł się do domów. W XVI wieku stał się popularny wśród niemieckich ewangelików. Początkowo choinkę podwieszano pod sufitem czubkiem do dołu! Na ziemie polskie zwyczaj przywędrował z niemieckimi osadnikami w XVIII i XIX wieku, choć początkowo nie przyjmował się najlepiej. Zwłaszcza na prowincji silne były lokalne polskie zwyczaje ustawiania Diducha, czyli udekorowanego snopa zboża, czy podwieszania jemioły lub podłaźniczki – uciętego czubka drzewa iglastego podwieszanego pod sufitem. Ostatecznie w połowie XX wieku choinka przyjęła się w całej Polsce, wypierając wcześniejsze tradycje.

Było o podobieństwach, ale co nas odróżnia? Najbardziej zauważalną różnicą w tradycjach świątecznych jest podejście do Wigilii. Wieczór 24 grudnia jest dla Polaków wyjątkowy. Wyczekujemy pierwszej gwiazdki, by móc wspólnie podzielić się opłatkiem, który ma symbolizować pojednanie i przebaczenie. W ten wieczór nie może zabraknąć uroczystej kolacja z dwunastu dań i chociaż są w Polsce różnice regionalne w wyborze potraw, to jednak karp jest dla nas wszystkich wspólnym mianownikiem. Niemcy na kolację wigilijną spożywają sałatkę ziemniaczaną z kiełbaskami oraz dania z kapusty kiszonej. Największą ucztą jest za to uroczysty obiad odbywający się w pierwszy dzień świąt, podczas którego są podawane tradycyjne niemieckie potrawy, np. pieczona gęś. Nie dzielą się też opłatkiem, co dla wielu z nas jest jednym z bardziej wzruszających i podniosłych momentów, które zbliżają nas z naszymi bliskimi. Za to podobnie jak w Polsce, w Niemczech również nie ma jednomyślnej zgody, kto przynosi prezenty. Południowe Niemcy obdarowywane są przez Dzieciątko Jezus, a północne przez św. Mikołaja.

Zwieńczeniem obchodów świątecznych jest tradycja kolędowania. Jest ona powszechniejsza w krajach słowiańskich. W Niemczech od 1 stycznia do święta Trzech Króli kolędnicy zbierają datki na cele charytatywne. Jest to tzw. Aktion Dreikönigssingen, organizowana przez parafie regularnie od 1959 roku, co przypomina znaną nam dobrze Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy.

Niezależnie od tych drobnych różnić skupmy się na tym, co nas wszystkich łączy – pragnienie, by świąteczny czas spędzić w gronie najbliższych. W atmosferze miłości, pokoju i pojednania. Korzystajmy z bogactwa tradycji, by zacieśniać więzi z tymi, których kochamy i pojednać się z tymi, których odsunęliśmy, bo niezależnie od tego czy Święta są dla nas tylko tradycją, czy mają również silny wydźwięk religijny, chcemy tego samego – by nadchodzący nowy rok był pełen życia, spokoju i tego Wam oraz sobie życzę.

Mateusz Smolka