Idzie nowe

Idzie czas zmian. Nie przegapmy go. Pokażmy, że jesteśmy w Niemczech i mamy własne potrzeby i żądania. Tak z łowickim przytupem. Jak? Idąc we wrześniu do wyborów w Niemczech. Pokazując, że jesteśmy poważnym elektoratem, którego potrzeby niemieckie partie powinny brać pod uwagę. Protestując przeciwko nierównoprawnemu traktowaniu na rynku pracy. Tworząc koalicje i sojusze. Wchodząc w dialog z politykami.

Zbliżają się wybory. 2,3 mln osób polskiego pochodzenia mieszka w Niemczech, prawie kolejny milion przebywa w Niemczech i nie posiada niemieckiego obywatelstwa, ale część z nich może głosować w wyborach lokalnych. Brak zainteresowania udziałem w wyborach, tak jak było to do tej pory, oznacza brak zainteresowania nami przez niemieckich polityków. Duża mobilizacja wyborcza daje nam szansę na skuteczniejsze działania w kolejnych lata.

Napływ nowych ludzi z Polski

Od lat mówi się o Polakach w Niemczech, że są niewidzialni, że się wtopili w niemieckie społeczeństwo. Z dumą mówiło się o udanej integracji Polaków w Niemczech.

Polacy uczyli się języka niemieckiego, niektóre dzieci zapominały język polski. Niektórzy oddawali za to swoją tożsamość. A inni wzmacniali się w swojej polskości. Wielu oddawało możliwość kształtowania swego życia według tego, co mogą mieć tu i teraz. Część z nich robiła to z własnej woli, a inni czynili to z braku strukturalnych możliwości innego urzeczywistnienia. Na przykład pracy na miarę ich kwalifikacji. Nie wszyscy posiadali odpowiednie możliwości. Musieli się dopasować do kształtu łóżek w barakach dla przesiedleńców, albo do szpachli na niemieckiej budowie.

W końcu nadszedł rok 2004 rok, Polska weszła do Unii Europejskiej, dołączyła do reszty wspólnoty europejskiej. Ale to dopiero od 2011 roku, Polacy mogli przybywać do Niemiec bez konieczności zakładania firmy, korzystając w pełni z europejskiej swobody przepływu osób.

Obecnie do Niemiec przyjeżdżają Polacy z rozmaitych środowisk: eksperci, pracownicy budowlani, naukowcy, matki, opiekunki. Część z nich zna tylko język angielski, inni nie znają żadnego języka poza polskim. Musimy być świadomi, że istnieje ogromna masa ludzi, która nie jest ujęta w żadnych statystykach. Nieobejmowana programami pomocowymi. Zaniedbani przez niemieckie państwo i zapomniani przez polskie.

Do nadrobienia

Wiele badań naukowych wskazuje na deficyt demokratycznej reprezentacji wśród organizacji imigranckich, niedobór przedstawicieli w niemieckich gremiach, w administracji oraz w służbie publicznej. Niski stopień reprezentacji, to też deficyt demokracji w Niemczech, a także duży problem europejski. Czy ktoś przemyślał, w jaki sposób zachęcić państwa przyjmujące migrantów z innych Unii Europejskiej, do stworzenia im możliwości udziału w życiu społecznym i politycznym?

W międzyczasie niemiecki rząd sam się przyznaje, że musi popracować nad lepszą spójnością społeczną i nad lepszym porozumieniem lokalnego społeczeństwa, a migrantami. Jak to ma się to dokonać, skoro większość z nich jest traktowanych głównie jak migranci zarobkowi? Jak nasi rodacy mają się poczuć częścią niemieckiej wspólnoty i wspólnie z innymi narodowościami, dbać o rozwój niemieckiego kraju? Przecież właśnie o tym marzy niemiecki rząd federalny!

Polski rząd z kolei, do niczego się nie przyznaje. W kuluarach słychać tylko tłumaczenia, że nie można wydawać pieniędzy publicznych na lepszą sytuację Polaków w „Reichu”, bo co wtedy powie się bezrobotnemu wyborca z Białegostoku? Może jest to po części zrozumiałe, dlatego nie zauważyłam, by Polska zbytnio dbała o poprawę sytuacji społecznej Polaków w Niemczech. Są nawet politycy, którzy otwarcie pytają, „po co…?”. „Niech oni najlepiej do Polski wracają….” Choć ja twierdzę, że to właśnie nasi rodacy mogą być najlepszymi ambasadorami naszego kraju, poza jego granicami. Mogą być prawdziwymi budowniczymi dobrych relacji gospodarczych, kulturowych i społecznych między Polską a Niemcami.

Co się otwiera, a gdzie trzeba jeszcze dorobić klucz

Na fali debaty o roli migrantów z drugich i trzecich pokoleń otwierają się nowe możliwości. Wykuwane są przez rząd federalny plany, tak jak ten obecny prezentowany na Szczycie Integracyjnym. Powstają kolejne instytucje mające zajmować się sprawami migrantów, takie jak: Akademia VAMOS, Fundacja na rzecz Wolontariatu, DEZIM. Tworzone są wizjonerskie plany, z wprowadzeniem kwot imigranckich w Berlinie, czy też projekt nowej ustawy Federalnego Prawa Partycypacyjnego przygotowywany przez Federalną Konferencję Organizacji Imigranckich.

Ale to za mało… Naukowcy od lat wiedzą, że nierówności społeczne nie wyrównają się same z siebie. Potrzebne jest wprowadzenie kwot, jak w przypadku kwot dla kobiet. Wskazane jest również wdrożenie instytucjonalnych regulacji, także między Polską a Niemcami oraz UE.

Co trzeba zrobić

Tematów do uregulowania jest sporo: język polski w szkołach, informacje urzędowe w języku polskim (szczególnie w czasie pandemii), wykorzystywanie na niemieckim rynku pracy, mała liczba ofert partycypacji dla tych, którzy słabo znają język niemiecki, niski stopień reprezentacji osób z polskim pochodzeniem migracyjnym w niemieckiej administracji, polityce i w organizacjach społeczeństwa obywatelskiego. Tematem są też trudności z awansem społecznym dla polskich dzieci, utrudniony dostęp do świadczeń socjalnych, odmawianie dostępu do kursów integracyjnych dla polskich obywateli Unii Europejskiej.

Te wszystkie trudności sprawiają, że nie jesteśmy tam, gdzie moglibyśmy być i nie zawsze wykorzystujemy swój potencjał tak, jak moglibyśmy. Szczególnie ten tryb przypuszczający, niedokonany robi dużą różnicę, bo można się spytać, kiedy w końcu w pełni wykorzystamy nasze możliwości? I czy pełny dostęp do możliwości jest przez niemieckie społeczeństwo mile widziany, czy jesteśmy tylko potrzebni do wykonywania niskopłatnej pracy?

Aby w pełni wykorzystać nasze możliwości musimy wspólnie wykrzesać z siebie ogromny potencjał mobilizacyjny. Niestety, posiadamy w Niemczech bardzo słabe struktury.

Jednak jestem przekonana, że mobilizację możemy sprawnie zaplanować. Wspólnie z partnerami z Polskiej Sieci na rzecz Partycypacji i Spraw Socjalnych (Patrycja Marek, PORADA – Polskojęzyczni Psychologowie i Pedagodzy w Bawarii e.V., Krzysztof Blau, Towarzystwo Polsko-Niemieckie Saksonii-Anhalt, Katarzyna Werth, Polsko-Niemieckie Stowarzyszenie na rzecz Kultury i Integracji e.V, Meklemburgia-Pomorze Przednie i Joanna Szymańska, z Polregio e.V., NRW) przygotowujemy pytania przedwyborcze do polityków. Planujemy szereg debat na tematy ważne dla Polek i Polaków w Niemczech.

Jednym z naszych działań jest podpisanie wraz z Konwentem Organizacji Polonijnych oraz Federalnym Związkiem Nauczycieli Języka Polskiego porozumienia o współpracy. Chcemy, aby potrzeby Polek i Polaków w Niemczech zostały ukazane podczas kolejnego polsko-niemieckiego „okrągłego stołu” z nowej perspektywy, odpowiadającej naszym aktualnym potrzebom. 30-lecie podpisania Traktatu między Polską a Niemcami zaprasza do nowych rozwiązań i przede wszystkim włączenia świeżego głosu do debaty.

Nadszedł czas, aby między Polską, Niemcami i UE opracowana została strategia dotycząca spraw integracji i współudziału w życiu społecznym i politycznym oraz zapobiegania negatywnym skutkom migracji Polaków do Niemiec.

Jeśli chcemy być skuteczni, to musimy łączyć nasze siły, pomysły i możliwości. Dlatego jeśli dla Was są te sprawy ważne, chcecie się przyłączyć lub wesprzeć naszą działalność to piszcie na adres: [email protected]

Dr. Kamila Schöll-Mazurek

Dr. Kamila Schöll-Mazurek, bada zagadnienia migracji, integracji, nierówności społecznych. Współpracuje z Centrum Interdyscyplinarnych Studiów o Polsce Europejskiego Uniwersytetu Viadrina. Rzeczniczka Polskiej Rady Społecznej oraz Polskiej Federalnej Sieci na rzecz Partycypacji i Spraw Socjalnych, członek Rady Reprezentantów Federalnej Konferencji Organizacji Imigranckich w Niemczech. Dyrektor Programowy Międzykulturowego Centrum Poradnictwa i Pierwszego Kontaktu dla Migrantów w Berlinie. Więcej na: www.polskarada.de