iód w deszczu” to kolejna i znowu świetnie napisana powieść Małgorzaty Urszuli Laski. Opowiada niezwykłą historię ludzi mieszkających na pograniczu Kurpi i Mazur w trudnych warunkach historycznych przemian przełomu lat 50/60, związanych między innymi z zasiedlaniem terenów odzyskanych po II wojnie światowej.

Niezwykle przemyślana fabuła powieści w bardzo naturalny sposób poprzetykana jest elementami historycznymi i regionalnymi. Przedstawia czytelnikowi ponadczasowe problemy takie jak przemoc domowa, zarówno ta psychiczna jak i fizyczna, alkoholizm w rodzinie, dylematy związane z emigracją czy z rozterkami w miłości.

Bohaterowie przeżywają problemy natury moralnej związanej z próbą odpowiedzi na pytanie: Kim ja właściwie jestem? Jaki kraj jest moją ojczyzną? Są to dylematy rdzennych mieszkańców ziem odzyskanych oraz tych, którzy przyszli na te ziemie. Są to jednocześnie problemy emigrantów, które można odnieść do obecnych czasów.

Trzeba przyznać, że powieść „Miód w deszczu” to książka niecodzienna i niespotykana, bo pięknie pokazuje przywiązanie do swoich korzeni, do mowy ojczystej. Dialogi w niej zaprezentowane pisane są gwarą kurpiowską, a powstawały pod czujnym okiem regionalistki Krystyny Łaszczych – o tym zresztą wspomina sama autorka we wstępie do książki. Główna bohaterka Antosia posługuje się gwarą niemal na każdym kroku. Ażeby dopełnić obrazu mowy w tamtych czasach i w tamtych stronach pisarka wprowadziła też mowę mazurską. Jej bohater Rolf czasami „mazurzy”. Mazurzenie też zostało pieczołowicie sprawdzone przez znawcę tej mowy Huberta Jasionowskiego – min. konsultanta do filmu ”Róża” Wojciecha Smarzowskiego. Taka mowa bohaterów nadaje publikacji oryginalnego charakteru, pomaga oddać klimat tamtych czasów. Uczy też pielęgnować tradycję. Zrozumienie jej na pewno nie sprawi trudności, gdyż wszystko jest w przypisach przetłumaczone, a przybliży nam piękno i bogactwo języka naszych przodków i może przyczyni się do tego, że nauczymy się cenić i pielęgnować nasz regionalizm jako cząstkę naszej tożsamości narodowej.

Książka przekazuje bardzo mądrą prawdę, odnoszącą się do kształtowania poczucia dumy wynikającej z przynależności do miejsca, z którego się wywodzimy: …ale ty nigdy nie wstydź się swoich korzeni (…) powinieneś zawsze być dumny i szczycić się tym skąd pochodzisz i w gwarze, jak trza, pogadać” mówiła ciotka Kwiatkowa do Julka – postaci drugoplanowej, ale w powieści odgrywającej kluczową rolę, bo mającą wpływ na życie głównej bohaterki Antosi oraz jej rodziny.

Powieść pięknie pokazuje też rolę i siłę kobiet, które na swoich barkach niosą brzemię macierzyństwa, pracy ponad siły w domu i w gospodarstwie. Kobiet, które potrafią przeciwstawić się przemocy i złu. Przykładem jest tu Rózia. To ona pierwsza pomogła Antosi rozprawić się z mężem ciemiężcą, dała jej siłę i moc, żeby tamta mogła wyrwać się spod władzy męża tyrana. W tym miejscu książka nawet zaskakuje czytelnika humorem.

Powieść „Miód w deszczu” warta jest przeczytania również ze względu na świetne połączenie pasji kurpiowskiej do pszczelarstwa z metaforyczną interpretacją znaczenia miodu. Motyw tytułowego miodu jest bardzo mocno zarysowany w treści utworu. Autorka przeprowadza czytelnika przez sposób jego wytwarzania. Nie omieszka zagłębić się przy tym w przybliżenie pracy bartników. Miód jest bogactwem Kurpi. Jest „jedynym pokarmem wyprodukowanym przez owady, który zjada im człowiek”. Pisarka wkłada w usta bohaterki mądrą konkluzję: „Na koniec życia każdy z nas ma taki przepracowany słoik miodu, ale mieszczą się w nim ludzie, uczucia, wartości, poglądy, a nie tak jak u pszczół one same”.

O miodzie autorka często wspomina między innymi przy opisie pszczelarskiej pasji Zygmunta. Można śmiało stwierdzić, że miód ma metaforyczne znaczenie. Kojarzy się z czymś wartościowym. W wielu kulturach jest symbolem mądrości, obfitości, dobra i wtajemniczenia. Miód tak postrzegany może być odpowiednikiem indywidualnej pracy duchowej człowieka nad sobą i takiego jego znaczenia można doszukać się na kartach utworu. Ma to swoje odzwierciedlenie w Antosi – głównej bohaterce, w której dokonała się wielka wewnętrzna przemiana. Antosia przeszła spektakularną metamorfozę w każdej dziedzinie. Może być wzorem dla wielu współczesnych kobiet, które walczą z przemocą domową. Znalazła w sobie siłę, aby zmienić swój los, przeobraziła się w kobietę sukcesu, mówiąc językiem współczesnym. Stała się kobietą niezależną, realizującą i rozwijającą swoją pasję do krawiectwa i mody, cenioną w swym środowisku. Kobietą, która przestała się bać, która zrozumiała, że „życie jest proste, tylko trzeba się pozbyć strachu, bo strach jest złym doradcą”.

Takiej wielkiej pracy nad sobą dokonał również Julek, który stając w obronie macochy, przeciwstawił się ojcu tyranowi. Nie zszedł na złą drogę, tylko dążył do zdobycia wykształcenia i do uczciwej pracy.

Nie można tych bohaterów nie podziwiać, a książkę koniecznie trzeba przeczytać, bo być może ich sposoby na przemianę okażą się dla wielu czytelników pomocne.

Tytułowy miód i deszcz pojawiają się w powieści w kontekście uczucia miłości, jaką czuli do siebie Julek i Gretel. Pożegnalny pocałunek tej pary ma smak miodu a krople deszczu, które towarzyszą im w kluczowym momencie ich życia – pożegnania, zamierzają ich rozdzielić, ale „zza kłębiastej chmury znowu wyjrzało słońce”. Deszcz ukazała autorka jako przejaw siły wyższej będącej oznaką błogosławieństwa, siły ożywiającej uczucie ich łączące.

Tytułowy deszcz pięknie pisarka łączy z miłością, która pokazana jest w utworze jako trudna relacja, bo z miłości można skazać ukochaną osobę na samotność. Jednak ten wątek czytelnik musi sam odkryć, sięgając po powieść i śledząc losy Ewy Jasińskiej – Mazurki, która wyszła za mąż za Polaka. Emocje gwarantowane – na pewno nie pozwolą odłożyć książki na bok.

Trzeba przyznać, że dla autorki każdy temat rozmów bohaterów jest dobry, by wzbogacić czytelnika o dodatkową wiedzę czy to z zakresu historii związanej z żołnierzami AK, metodami przesłuchań przez ubecję, losami jeńców wojennych czy to z powstaniem warszawskim, czy też z polityką państwa tuż po II wojnie światowej. Wspominane są kluczowe postacie mające wpływ na rozwój szkolnictwa na Mazurach. Autorka bardzo podkreśla rangę edukacji w wychowaniu i w życiu ówczesnego społeczeństwa, wspomina naszego noblistę z 1905 r. Henryka Sienkiewicza, jego trylogię czy „Krzyżaków”, zresztą część fabuły ma miejsce w Spychowie, które do końca lat 60-tych nazywane było Pupami. Akcja „Miodu w deszczu” rozgrywa się też w Szczytnie, dlatego książka dla mieszkańców tych stron będzie szczególnie atrakcyjną i pożądaną lekturą.

Powieść zawiera wiele błyskotliwych wypowiedzi wyrażających myśli o charakterze filozoficznym, które mogą być cenną wskazówką dla czytelnika. Przytoczę tu jedną z nich, z rozmowy Julka z Gretel (Małgorzatą): „kochać można wszędzie, ale nie ma takiego miejsca na świecie, gdzie byłoby łatwiej. To uczucie nie potrzebuje bogactwa, wygód, piękna ani wykształcenia”. Sięgając po książkę, czytelnik musi sam odkryć, jak potoczą się losy miłości tej pary. Emocje gwarantowane.

Na koniec pragnę podkreślić: „Miód w deszczu” zagwarantuje czytelnikowi dosłownie wszystko: i odrobinę wzruszeń, i cierpienie, miłość, trochę sensacji i humoru a także szczyptę zaskoczenia. A to okraszone gwarą i prawdą historyczną, skrzętnie sprawdzaną przez pana Rafała Szumnego.

Szczerze polecam tę książkę do przeczytania. Tak jak „na szczęście nigdy nie jest za późno”, zdaniem autorki Małgosi Urszuli Laski, tak na czytanie nigdy nie jest za wcześnie.

Życzę czytelnikom wspaniałej przygody i wielu wzruszeń z „Miodem w deszczu.

Filolog języka polskiego
Agata Ewa Gadomska