Barbara Lange – prawniczka i założycielka frankfurckiej inicjatywy politycznej DAJ ZNAK, od dwóch lat działającej na szczeblu komunalnym. W nadchodzących wyborach do heskiego Landtagu (8 października 2023) kandyduje z ramienia partii FREIE WÄHLER. Jeśli się uda, Barbara Lange będzie pierwszą Polką w Hesji sprawującą ten mandat.

Autor zdjęć: Maciej Rusinek FOTOLOFT Frankfurt

Basiu, jak zrodziło się Twoje zainteresowanie polityką?

Muszę przyznać, że była to długa droga. Wiesz, że działam społecznie na rzecz Polonii  – w sumie to już dziewięć lat. W ten sposób docierają do mnie problemy, z którymi boryka się nasza społeczność, w szczególności rodziny, kobiety, młodzież i dzieci, ale też małe firmy, czy osoby prowadzące jednoosobową działalność gospodarczą.  W pewnym momencie musiałam stwierdzić, że poprzez działania społeczne tymi problemami można się zająć punktowo, dużo ciężej jest je jednak zmienić na stałe, czyli strukturalnie. Jednocześnie okazało się, że nie ma się do kogo zwrócić o wsparcie. Ani w polityce, ani w strukturach administracji publicznej nikt nie zajmował się tematami Polonii. Nasz heski pełnomocnik ds. Polonii jest nam praktycznie nieznany, brak Polaków i Polek posiadających mandaty w polityce samorządowej czy landowej, brak nas też niestety w innych strukturach politycznych czy partyjnych. Sam wiesz, że utarło się o nas mówić „niewidzialni”. „Niewidzialni”, ponieważ skupieni na pracy i rodzinie, dobrze zintegrowani i niezgłaszający problemów, czy roszczeń. Do tego często sami uważamy się, przynajmniej odnośnie polityki niemieckiej, za „apolitycznych” – tłumacząc sobie tym samym brak zainteresowania procesami, które de facto mają największy wpływ na codzienne życie nas samych, naszych rodzin i dzieci, a w przyszłości i wnuków. Widziałam nie tylko potrzebę, ale i co najważniejsze, możliwość zmian, zdecydowałam się więc zacząć w kontekście miasta Frankfurt, w którym sama mieszkam i żyję od 20 lat z mężem i trójką dzieci. Stworzyłam inicjatywę DAJ ZNAK i wystawiając polskie listy wyborcze, weszłam na teren polityki. Przy tym chcę tutaj podkreślić, że nie wymyśliłam niczego nowego – inne tzw. społeczności migranckie, tak jak np. turecka, dawno już zrozumiały korzyści i znaczenie tzw. partycypacji i stworzyły własne systemy reprezentacji swoich interesów.  Mówi się, że polityk, to osoba, która rozpoznaje problemy, przejmuje za nie odpowiedzialność i zaczyna działać na rzecz ich poprawy. Mogę powiedzieć, że tą klasyczną drogę przeszłam, zakańczając ją mandatem we frankfurckiej polityce samorządowej.

Od dwóch, lat wraz z grupą DAJ ZNAK, działasz we frankfurckiej Radzie obcokrajowców. Co udało się Wam przez ten czas osiągnąć?

Stadthaus Frankfurt. Z przew. FREIE WÄHLER Hessen i parlamentarzystą europejskim Engin Eroglu

Pamiętam mój wywiad dla Frankfurter Allgemeine Zeitung (FAZ) podczas kampanii wyborczej 2021, gdzie tłumaczyłam, że z DAJ ZNAK chcemy w pierwszym rzędzie poprawić widoczność Polonii i ich tematów w kontekście samorządowym. To było naszym głównym wspólnym zamierzeniem i jestem po pierwsze bardzo wdzięczna wszystkim „dajznakowcom”, którzy włączyli się do kampanii i przyczynili się do jej sukcesu; po drugie jestem wdzięczna samej Polonii, która wzięła udział w wyborach i umożliwiła powstanie tej reprezentacji poprzez listę DIALOGINITIATIVE. Aktywizacja polityczna Polonii była drugim celem DAJ ZNAK – sądząc po wynikach wyborów oraz komentarzach wyborców, jakie do nas dotarły, udanym. Mam nadzieję, że pozytywne doświadczenie udziału w wyborach pozostanie trwałe i motywujące w świadomości Polonii. Od marca 2021, w imieniu frankfurckiej Polonii, sprawuję na zasadzie wolontariatu mandat w Radzie Obcokrajowców, delegacje do Rady Miasta, komisji ds. edukacji, komisji ds. Pomocy Dzieci i Młodzieży, ds. Finansów i Rady Dzielnicowej nr 2. W praktyce oznacza to ok. 2 posiedzeń tygodniowo oraz przygotowania do nich i po nich. Podania naszej DIALOGINITIATIVE oraz moje wystąpienia ustne są dzisiaj znane zarówno we frakcjach parlamentarnych jak i w magistracie, a nawet w prasie. Cieszę się, że dzięki temu zaangażowaniu udało się zaprezentować polskojęzyczną twórczość, naszej mieszkającej we Frankfurcie, koleżanki Małgorzaty Laski, na frankfurckich Targach Książki. Udało się także zwrócić uwagę na niedociągnięcia w funkcjonowaniu nauczania języka polskiego, jako dziedziczonego (HSU) oraz wnioskować o zwołanie okrągłego stołu ds. HSU na poziomie landowym.  Udało się zwrócić uwagę na konieczność organizowania oficjalnych miejskich uroczystości upamiętniających ofiary KZ Katzbach (ok. 90 procent, to powstańcy warszawscy) i apelować o uwzględnienie kompetencji interkulturalnych w pracy na rzecz dzieci i młodzieży.  Odnośnie małych firm zwróciłam uwagę na utrudnienia w uznawaniu uprawnień, szczególnie polskich majstrów. W najbliższym czasie czeka nas po raz pierwszy zwiedzanie ratusza w języku polskim podczas tzw. „Römer Open”, a niebawem mam nadzieję, że uda mi się doprowadzić do wymiany pomiędzy polskimi małymi przedsiębiorstwami z Wirtschaftsförderung Frankfurt – zależy mi na naświetleniu możliwości dostępu do kredytów i ogólnej współpracy, na poziomie miejskim, czyli tu, gdzie polskie frankfurckie firmy płacą swoje podatki. Osobiście jestem zadowolona z wyników działań i chętnie rezerwuję sobie na nie czas po godzinach pracy zawodowej. To wszystko jednak nie wyczerpuje potrzeb Polonii i dlatego zachęcam wszystkich do zainteresowania się pracą w gremiach oraz zaangażowania np. w sferze polityki samorządowej.

Wstąpiłaś do partii FREIE WÄHLER, dlaczego postanowiłaś przyłączyć się właśnie do tej opcji politycznej?

Mimo, że jestem prawniczką, a nie nauczycielką, absorbują mnie tematy edukacji – tutaj właśnie widzę aktualnie największy deficyt polityki. Dotyczy on bezpośrednio rodziny, dzieci i młodzieży, pośrednio natomiast kobiet. Nie ma się co łudzić, jeśli w systemie wychowawczym i szkolnym są braki, to właśnie kobiety najczęściej je rekompensują. Nierzadko kosztem własnego rozwoju zawodowego czy osobistego. Edukacja to główny trzon kompetencji krajów związkowych i trudno tutaj o skuteczne działania na poziomie samorządowym. Działając na poziomie landowym, z kolei można tylko w ramach struktur partyjnych. FREIE WÄHLER przekonało mnie swoim podejściem do rodzin i polityki edukacji, również tej przedszkolnej. Cieszę się, że dołączyłam do tej opcji, ponieważ w ramach landowej grupy roboczej ds. edukacji („LAG Bildung”) miałam ostatnio okazję współtworzyć program wyborczy FREIE WÄHLER na tegoroczne wybory do Landtagu 8. października. Edukacja to jednak nie wszystko i ważne było dla mnie, żeby móc identyfikować się również z innymi treściami FREIE WÄHLER. I tak, odpowiada mi fakt, iż jest to partia liberalna w sensie praw i wolności jednostki, z bardzo dobrym kontaktem do wyborców i podejściem zdroworozsądkowym – bazującym na mocnym poczuciu rzeczywistości. FREIE WÄHLER odrzucają ideologię, w szczególności tzw. „zieloną” i kierują swoje działania na wsparcie gmin, pracującej klasy średniej, małych, rodzinnych firm. Od FDP odróżnia ich m.in. odrzucenie neoliberalnej tendencji do prywatyzacji, szczególnie odnośnie szpitali i placówek leczniczych. FREIE WÄHLER stawiają na działaczy z odpowiednim doświadczeniem życiowym i zawodowym. Ostatnio do FW dołącza coraz więcej heskich rolników, którzy nie czują się reprezentowani przez tzw. główne partie.

Jak oceniasz swoje szanse w nadchodzących wyborach i jak można na Ciebie głosować?

Można powiedzieć, że kandyduje podwójnie. Po pierwsze, jako tzw. kandydatka bezpośrednia, w moim własnych okręgu wyborczym, we Frankfurcie, w dzielnicach Innenstadt, Altstadt, Gallus,Europaviertel, Bahnhofsviertel,Westend, Eschersheim, Ginnheim i Eckenheim. To jest odnośnie wyborów do Landtagu, okręg wyborczy numer 36 (Wahlkreis 36). Osoby posiadające obywatelstwo niemieckie mogą tutaj oddać głos na moją osobę (tzw. Erststimme). Poza tym kandyduję z landowej listy FREIE WÄHLER, na którą głos mogą oddać zamieszkujące Hesję osoby posiadające obywatelstwo niemieckie, już niezależnie od miejsca zamieszkania (tzw. Zweitstimme). Na liście landowej zajmuję czwarte miejsce, więc jeśli FREIE WÄHLER poprawią swój wynik z ostatnich wyborów i za przykładem innych krajów związkowych (Bawaria, Nadrenia-Palatynat, Brandenburgia) przekroczą próg wyborczy 5%, automatycznie zasiądę w heskim Landtagu. Reasumując, głos na listę landową może być de facto decydujący i dziękuję z góry wszystkim, którzy zdecydują się wesprzeć moją kandydaturę właśnie w ten sposób.

Rozmawiał Michał Kochański