Aktualności

Krzysztof Skiba – Z mikrofonem na barykadzie

Krzysztof Skiba – Już w szkole podstawowej lubił się wygłupiać zjadając kredę na lekcjach matematyki. Jako dziewięciolatek występował na pokazach mody dziecięcej. Miał piętnaście lat gdy założył swój pierwszy kabaret i szesnaście gdy zaczął wydawać własne pismo satyryczne. Wygłupianie było dla niego formą buntu przeciwko szarej rzeczywistości PRL-u. Te wygłupy weszły mu w krew, gdy organizował antyrządowe happeningi uliczne i przebierał się za krasnoludka. Pewnego dnia na swym szlaku spotkał muzyków: Jacka Jędrzejaka, Jarosława Lisa i Romana Lechowicza, z którymi gra już od trzydziestu lat w zespole Big Cyc. W styczniu 2018 zespół Big Cyc wystąpił dla niemieckiej Polonii na 26. Finale WOŚP we Frankfurcie nad Menem.

Grasz i tworzysz muzykę wraz z zespołem Big Cyc już od 30 lat. Który z tych trzech dziesięcioleci był dla Ciebie najciekawszy. W którym z nich najlepiej Ci się pracowało?

Krzysztof Skiba: Nie dzielę tego czasu na dziesięciolecia, bo dzielenie czasu jest sztuczne i wymyślone przez człowieka, tak jak kalendarz. Jednak to prawda, że zespół Big Cyc grał w trzech epokach, które podzieliłbym w inny sposób. Pierwsza epoka to PRL i komunizm, czyli druga połowa lat 80-tych. W tych czasach zaliczyliśmy konfrontacje z ZOMO i SB, pałowania, przerywania koncertów, aresztowania. Sam osobiście byłem zamknięty w więzieniu za rozrzucanie ulotek, walkę z „komuną” i przebieranie się za krasnoludki.  Druga epoka to lata dziewięćdziesiąte. Niesamowita radość po upadku systemu, który nas nękał przez tyle lat. Wolność z którą nikt nie wiedział dokładnie co zrobić. To był czas chaosu, bo my kapitalizm znaliśmy jedynie z książek i z filmów. Uczyliśmy się sami, jak z błota komunizmu zbudować normalny kraj. W sklepach rządziła pornografia, same nagie półki, które trzeba było nagle napełnić towarami. To był na prawdę przewrotny okres. Te z niczego, nagle wyrastające fortuny, radość z odzyskanego śmietnika, nagle można było samemu otworzyć rozgłośnię radiową, czy telewizję. W Niemczech ludzie przyzwyczajeni do dojrzałej demokracji, nawet nie mogą sobie wyobrazić ile radości sprawiło nam to nagłe poczucie wolności. W końcu nadeszła trzecia epoka, czyli czas takiego nudnego, kooperacyjnego kapitalizmu, gdzie już wszystko jest poukładane, gdzie istnieje już jakaś poprawność polityczna itd. Od pewnego czasu zastanawiam się, czy od dwóch lat nie rozpoczęliśmy nowej, czwartej epoki pod rządami PiS.  Każda z tych epok była dla mnie, jako artysty, interesującą. Najcięższym okresem były dla mnie czasy PRL-u, a najbardziej kreatywnie mogłem się rozwijać w zwariowanych dla Polski latach 90-ych. Myślę, że nawet porażki, których doświadczyłem, były dla mnie wartościowe, bo mogłem się z nich czegoś nauczyć.

W tekstach Twoich piosenek opowiadasz często nie tylko o sprawach społecznych, ale i politycznych. Czy nie uważasz, że muzyka to odpowiednia forma wyrażania swoich poglądów?

Big Cyc wywodzi się z tego szlachetnego nurtu muzyki rockowej, która uważa, że rock jest idealną formą do wypowiedzi politycznych. Polityczny był Jimi Hendrix, The Beatles. Mimo, że śpiewali „I Wanna Hold Your Hand” i wiele piosenek o miłości. Zwłaszcza John Lennon w swoich solowych utworach śpiewał wiele o działaczach związkowych, o strajkach robotników, badzo angażował się w różnego rodzaju akcje pacyfistyczne, przeciwko wojnie w Wietnamie. To była muzyka, w której można było usłyszeć nie tylko bunt brzmienia gitar, ale także teksty o przesłaniach politycznych. Podobnie Bob Dylan w początkowej fazie swojej twórczości, który śpiewając „Like a Rolling Stone” sięga do tematów głęboko filozoficznych, pełnych niezgody na obecny świat. W sztuce trzeba mieć pewien własny styl, czasem nawet prowokujący, jak Picasso który malował kwadratowe i krzywe twarze. Z czasem okazało się, że dzięki temu dokonał rewolucji w malarstwie. Podobnie fani rocka uważani byli kiedyś za dzikusów. Może dziś rock jest czymś całkiem normalnym. My wywodzimy się właśnie z takiego polskiego nurtu rocka lat 80-ych, czyli rocka publicystycznego i robimy to na swój sposób. Staramy się oceniać rzeczywistość, naśmiewając się z wszystkich po trochu, w tym również z siebie.

Patrząc historycznie, to wydawałoby się, że my Europejczycy żyjemy aktualnie jak „pączki w maśle”. Co Twoim zdaniem jest aktualnie przyczyną społecznego niezadowolenia i napięć społecznych?

Nie czuję się autorytetem w tej kwestii, ale jestem człowiekiem który interesuje się polityką, czyta książki i patrzy na ten świat z lekkim przerażeniem. Powiem tak – to wszystko już było. Wystarczy przeczytać książkę niemieckiego historyka prof. Petera Longericha pt. „Hitler. Biografia”, która w Niemczech ukazała się dwa lata temu, a w zeszłym roku także w Polsce. Czytając tą książkę zauważam, że to co działo się w Niemczech w latach 30-tych, jest bardzo aktualne dla współczesnego Polaka. Autor opisuje odwoływanie się do nacjonalizmu, tłumaczenie ludziom, że to my jesteśmy narodem wybranym, jesteśmy lepsi niż inni, kpina i lekceważenie zasad demokracji, mówienie, że inni są zagrożeniem. Ten schemat już był i wiemy czym się zakończył. Pamiętamy, że w I i II wojnie światowej zginęło ok. 100 mln ludzi. Unia Europejska była fantastycznym pomysłem na to, aby uchronić Europę od wojny przez ostatnich 70 lat. To sprawia, że przeciętny Europejczyk mający prąd, ciepłą wodę w kranie, internet i 150 kanałów telewizyjnych, nie potrafi sobie uświadomić czym jest wojna. To, że Polska i inne kraje tak szybko dołączą do Unii Europejskiej, to jest splot wydarzeń, o których jeszcze 30 lat temu nikt nawet nie marzył. Prawdą jest i muszę przyznać tu rację ruchom antyglobalistycznym, że elity europejskie jakby oderwały się od problemów zwykłych ludzi i obrosły w biurokrację. Druga sprawa to fakt, że to co w tabelkach Excela wyglądało dobrze, na dobrobyt ludzi na ulicy się nie przełożyło. Do tego dochodzi ludzka zazdrość, że komuś się lepiej wiedzie niż mnie i wiele innych lokalnych problemów i roszczeń.

Czy czujesz się polskim patriotą? Czym jest dla Ciebie patriotyzm?

To aktualnie trudne pytanie, patrząc na to jak patriotyzm jest dziś wykorzystywany propagandowo. Ja się sprawdziłem jako patriota w trudnych czasach, kiedy wielu Polaków miało nasz kraj gdzieś…. Wtedy, kiedy większość ludzi dbała tylko o swoją pensję, pracę i dobrobyt. Chodziłem na manifestacje niepodległościowe 11. listopada wtedy, kiedy były one jeszcze nielegalne. Teraz kiedy na takie uroczystościach chodzi się po to, by się pokazać, przychodzi premier, prezydent, to ja na takie jubileusze nie chodzę. Dziś patriotyzm powinien być nowoczesny. To jest selekcja śmieci, płacenie podatków, pomaganie innym. Tylko w takiej formie on już ludzi tak nie porywa. Niestety mam wrażenie, że w Polsce trzeba się poświęcić i „pięknie” zginąć za Ojczyznę.
Owszem powinniśmy być dumni ze swojej historii, interesować się naszą historią, ale też wyciągać wnioski ze swoich błędów. Silny naród to taki, który wie o swoich grzeszkach. Kto zrobił najlepsze filmy antyamerykańskie? Właśnie Amerykanie. Mnie szkoła Witkacego i Gombrowicza wiele nauczyła. Mickiewicz czy Słowacki też otwarcie pisali o ważnych sprawach. To jest zadanie artystów, a nie tylko po cichu, przemilczeć, pokryć to lukrem i pomalować. A może nikt nie zauważy? Wtedy będziemy piękni i wszyscy będą nas kochać.

Co Twoim zdaniem powinniśmy robić, by Polska mogła się cieszyć niepodległością i rozwijała się co najmniej przez kolejne 100lat? Czy Krzysztof Skiba ma na to jakąś swoją receptę?

Wielu filozofów twierdzi, że my Polacy nie potrafimy się uporać z pewnymi problemami z przeszłości, nie możemy ich zamiatać pod dywan. Jeżeli pewne fakty omówimy, wytłumaczymy, napiszemy o nich książki i nakręcimy filmy, to staniemy się silnym narodem. Silny naród jest świadomy swoich wielkich fragmentów historii, z których można być dumnym, ale również swoich błędów. Właśnie rozmowa o tych błędach jest nam potrzebna by nas wzmocnić. Natomiast ukrywając je i pokrywając lukrem propagandy niczego nie osiągniemy. Myślę, że nasza młodzież jest w stanie to osiągnąć. My jeszcze mamy może taki trochę kompleks PRL-u. Jednak młodzi Polacy władają często kilkoma językami, poruszają się wyśmienicie po internecie, dzięki temu mają przyjaciół na całym świecie. Młodzi Polacy wygrywają olimpiady matematyczne, tworzą programy o jakich się filozofom nie śniło, pracują z najlepszymi w Dolinie Krzemowej i to jest fantastyczne. Może wśród nich znajdą się osoby takie jak handlarze złomu spod Ostrołęki, czyli bracia Warner którzy stworzyli Hollywood. Kiedyś zwiedzając Chicago spoglądaliśmy na to ogromne miasto z jednego z tarasu widokowego na jednym z drapaczy chmur. Oprowadzająca nas osoba objaśniła nam, że 100 lat temu w tym miejscu nic nie było, region wokół Chicago nie posiada żadnych bogactw mineralnych. Wtedy to właśnie uświadomiłem sobie, że najważniejsze jest stworzenie ludziom odpowiednich możliwości i warunków do rozwoju. Myślę, że o to właśnie musimy zadbać w naszym kraju.

Rozmawiał Michał Kochański
Magazyn Polonijny Twoje Miasto Nr. 51, kwiecień-maj 2018

 

 


Autor:

Wydawca i redaktor gazety TWOJE MIASTO

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress
/div