Aktualności

Płacimy podatki, więc możemy wymagać

Dr. Kamila Schöll-Mazurek – Pracownik naukowy w Centrum Studiów Interdyscyplinarnych o Polsce na Uniwersytecie Europejskim Viadrina we Frankfurcie nad Odrą, gdzie od2015 do 2018 roku w ramach programu Erasmus Plus prowadzi cieszący się dużymzainteresowaniem studentów moduł „Jean Monnet” pt. „Mobilność obywateli UE. Szansą wzrostu dla Europy?”. W 2015 roku zrealizowała pilotażowy projekt „Science for democracy” dla krajów Partnerstwa Wschodniego. Naukowo zajmuje się statusem migrantów zarobkowych z Polski i polityką integracyjną wobec tej zbiorowości w Niemczech, relacjami polsko-niemieckimi w instytucjach i w procesie legislacyjnym Unii Europejskiej. Absolwentka studiów podyplomowych Samorząd polski w UniiEuropejskiej na Wyższej Szkole Europejskiej im. J. Tischnera. Od 2010 wNiemczech zaangażowana jako koordynator projektów polsko-niemieckich i europejskich na łączną sumę ponad 300.000 euro. Członek Zarządu Polskiej RadySpołecznej w Berlinie od 2011 roku, gdzie rozwinęła program podnoszącykompetencje i wiedzę młodych Polaków pt. Polskie Centrum Kompetencyjne i budujesieć organizacji zajmujących się sprawami socjalnymi.  Wyniki badań ukażą sie niebawem w jej książce.








Kamilo, Twoja praca, lub jak to nazywasz „zabawa“ w Berlinie rozpoczęła się w 2009 r. od pracy nad doktoratem. To musiała być świetna zabawa skoro postanowiłaś się przenieść na stałe do Niemiec?

Zabawa zaczęłasię dlatego, że mój własny kraj w pewnym sensie przyjechał tutaj do Niemiec.Oto bowiem na przestrzeni ostatnich lat kilkudziesięciu znajomych ze szkolnych, studenckich lub doktoranckichczasów w Polsce przyjechało do Berlina lub do innych niemieckich miast. Kiedyś mówili o nas głupio „jedź do Polski, Twój niemiecki samochód już tam jest.” Terazmy możemy powiedzieć „jedź do Berlina, Twoi przyjaciele już tam są” (śmiech). Czujęsię tutaj jak w domu. Mam porządne zaplecze do organizacji ciekawychpolsko-polskich, polsko-niemieckich i europejskich projektów i wspaniałych przyjaciół.

Moja praca w Niemczech nie zaczęła się w 2009 roku, lecz o wiele wcześniej. Jak piszą socjolodzy i demografowie, wcześniejsze kontakty z innym krajem są swoistym przygotowaniemdo emigracji do tego właśnie kraju. I tak moje przygotowania do pracy wBerlinie zaczęły się na studiach europeistycznych na Uniwersytecie Opolskim.Tam Niemcami zainteresowali mnie profesorowie –  prof. Janusz Sawczuk, prof. Aleksandra Trzcielińska-Pollus i dr Danuta Berlińska. Tam od arcybiskupa Alfonsa Nossolanauczyłam się znaczenia słowa pojednanie. Potem jako studentka pracowałamsezonowo w okolicach Lipska i w Rüsselsheim, byłam stażystką w Niemiecko-Polskim Instytucie w Darmstadt oraz w Parlamencie Kraju ZwiązkowegoNadrenia-Palatynat.

Zbierałamdoświadczenia jak funkcjonują rożne środowiska w Polsce – w Przemyślu, Opolu, Krakowie czy Warszawie. Dzięki temu mogę łączyć inicjatywy polsko-niemieckich i polsko-polonijnych ponad granicami. Wciąż głowię się, aby Polacy z Niemcamiwreszcie lepiej się rozumieli… Także Polacy, którzy zostali w kraju z Polakami mieszkającymiw Niemczech…

Twoje prace naukowe dotycząw dużej części polskiej społeczności w Niemczech. Jesteśmy po obywatelach Turcji drugą grupą obcokrajowców w tym kraju. Mimo to jesteśmy nadal jak wksiążce Petera Olivera Löwa – „Niewidzialni”. Co jest Twoim zdaniem tegopowodem ?

W Niemczech mieszka 1,7 miliona osób polskiego pochodzenia. 740 tysięcy osób to cudzoziemcy z Polski, czyli osoby posiadające wyłącznie polskie obywatelstwo. To duża liczba. Ale nigdzie nas nie ma. Brakuje sieci rodziców polskich dzieci na poziomie federalnym, nie mamy zbyt wielu organizacji zajmujących się poprawą statusu społeczno-ekonomicznego Polaków w Niemczech. Zresztą po co, skoro wszyscy pracują. A pracujemy dużo, większość osób co najmniej po 40 godzin tygodniowo, często w soboty. Skoro tyle pracujemy, to nie mamy czasu być widocznymi w polityce i innych obszarach życia w Niemczech. Dlatego zastanawiam się czy jesteśmy w stanie to zmienić.

Nie ma zainteresowaniatym tematem ze strony niemieckiej polityki integracyjnej. Jak mówi profesor Christian Joppke stworzona ona została nie w odpowiedzi na potrzeby imigrantów, ale jako elementpolityki kontroli imigracji i zawsze będzie dryfować w tym kierunku. Ainstrumenty tej polityki skierowane są głównie na obłaskawienie i uspokojenieludzi, aby nie obawiali się obcych, aby widzieli, że politycy, jeszcze zanimpojawi się problem, już śpieszą z jego rozwiązaniem.

Z moich spostrzeżeń wynika że, chaotyczne działania aktywizowania Polaków poza granicami kraju często prowadza do ich skłócenia. No chyba, że ktoś się zabierze na poważnie za temat niewidoczności. I z etosu pracy Polaków w Niemczech bedzie potrafił zrobić pewną markę.

Przyznam, że drażni mnie fakt, że na portalach rządowych, czy w niemickich urzędach pojawiają się tłumaczenia w różnych językach m.in. tureckim, rosyjskim, czy serbskim, ale brakuje języka polskiego. Co jest tego powodem?

Bo Polak sam potrafi, zanim się spyta i zażąda umieszczenia informacji w języku polskim to a) sam sobie przetłumaczy w Google translate b) poprosi znajomego lub c) znajdzie inny sposób.  Chcemy się wykazać, jesteśmy ambitni i wymagamy za mało od innych, nie oczekujemy że nam pomogą nawet tam, gdzie jest to ich zadaniem.

Drugi powód to taki, że to zadanie dla wyspecjalizowanych organizacji pozarządowych. To onepowinny być  sejsmografami niekorzystnych rozwiązań lub ich braku i zwracać uwagę instytucji niemieckich na potrzebyzmian. Mamy jednak zbyt mało takich instytucji i organizacji, a nawet jeśli sąmają zbyt mały zakres spraw, na jakie reagują. Nadal też oczekujemy, że takimisprawami zajmą się polskie konsulaty, zapominając, że jesteśmy częściąspołeczeństwa obywatelskiego, które ma brać sprawy w swoje ręce. Płacimy wNiemczech podatki, a zatem i my możemy prosić o ułatwienia.

Potrzebujemy co najmniej jednego think-thanku, czyli organizacji, która takimi sprawami by się zajmowała i moim marzeniem jest go stworzyć.

Jesteś członkiem zarządu Rady Społecznej i inicjatorem Centrum Kompetencyjnego w Berlinie. Czym zajmuje się ta organizacja?

Polska Rada Społeczna w Berlinie działa od 1982 roku. Pomagała rodakom uzyskać azyl, później zakładać działalność gosodarczą. Od 2011 roku Rada przeżywa drugąmłodość bo na jej progu pojawia się coraz więcej wykształconychi  młodych ludzi, którzy znajdują dofinansowanie nanowe projekty. Rada jest też przykładem jak przezwyciężać konfliktu pokoleń, czego zazdroszczą nam niektóre tureckie organizacje. Ale nie może robićwszystkiego. Głównym celem Rady jest rzetelne poradnictwo, a to wymaga poświęceniamu czasu i uwagi. Czasem brakuje miejsca na działania prewencyjne. Dlatego zainicjowałamCentrum Kompetencyjne w Berlinie, które oferuje szkolenia i warsztaty z zakresuniemieckiego prawa pracy, prawa rodzinnego, psychologii i wielu innych. Realizujemyje razem z Towarzystwem Polsko-Niemieckim dzięki wsparciu od polskiego rządu isenatu. W ciągu trzech lat współpracowaliśmy z kilkoma organizacjami z sześciukrajów związkowych, które organizowały w Lipsku (Biuro Polskich Inicjatyw Społecznych w Lipsku), Brunszwiku (Polsko-Niemieckie Stowarzyszenie Pomocy), Berlinie(Stowarzyszenie Polki w Berlinie e.V.), Trzebielu (MuskNica e.V.), Frankfurcienad Menem (Polintegro) i w Brandenburgii szkolenia i spotkania dla Polaków. Szczegółyznajdą Państwo w naszej broszurze na stronie internetowej www.polskarada.de i www.polskiecentrum.eu.

Projekt szkoleń dla nowoprzybyłych do Niemiec Polaków, mimo iż w Berlinie i kolejnych miastach cieszył się rosnącą frekwencją, nie otrzymał niezbędnych funduszy na rok 2017, z Senatu RP.  Wiem, że przygotowania do projektu kosztowały Ciebie wiele pracy, czasu i zaangażowania. Ty jednak się nie załamujesz mówiąc: trudno spróbujemy za rok. Skąd u Ciebie tyle pozytywnej energii?

Jest takie powiedzenie: „wesoły diabła rozbroi, cierpliwy burze przestoi”. Ministerstwo Spraw Zagranicznych stopniowo zmienia kurs ze wspierania migrantów zarobkowych,na rzecz wspierania języka polskiego i polskiej kultury. I nie bez  powodu. Rzeczywiście zamykane są kierunkistudiów z językiem polskim,  i spada  zainteresowanie wspieranie rozwoju języka polskiego w całych Niemczech. Z drugiej strony sukcesy święcą akcje wprowadzania języka polskiego do szkół jak Akcja Polski w Hesji, czy też rezolucja na temat nauki języka dzieci imigranckich w szkołach w Dolnej Saksonii.

Moi bardziej doświadczeni koledzy i koleżanki z niemieckich organizacji polonijnych wspominalinie raz, że działania związane z partycypacją, sprawami społecznymi, lepsząintegracją na rynku pracy powinny być finansowane ze środków niemieckich, bo tojest właśnie niemiecka sprawa. Ja się z tym nie zgadzam, widziałam podziw natwarzach niemieckich decydentów, gdy dowiadywali się, że Polskie CentrumKompetencyjne jest wspierane z polskich środków, widzę też ile zdążyliśmy wtrzy lata zrobić, jaką zebraliśmy wiedzę. Ważne jest innowacyjne podejście doprojektów polonijnych i dbanie o ich jakość. Myślę, że teraz czas podziękować polskiemu MSZ i Senatowi RP za dotychczasowe wsparcie finansowe Polskiego Centrum Kompetencyjnego w latach 2013-2016.  To była dobra inwestycja, bo wzmocniła polskie organizacje, które teraz mogąsięgnąć po po niemieckie środki. Ta inwestycja będzie teraz procentować – wciągu tych trzech lat  stworzyliśmy siećorganizacji zajmujących się sprawami socjalnymi Polaków w Niemczech. Zidentyfikowaliśmyte małe i te duże problemy w podnoszeniu statusu społeczno-ekonomicznegoPolaków w Niemczech. Mamy też bazę ekspertów oraz wiedzę jak docierać doposzczególnych grup odbiorców.

Wiem, że pracujesz także nad nowym projektem, gdzie zabiegasz o środki finansowe ze strony niemieckiej. Możesz nam o tym opowiedzieć?

Chodzi dofinansowanie strukturalne oraz o szkolenia dla multiplikatorów, czyli osób iorganizacji polonijnych działających lokalnie . Nabór na projekty prowadzi FederalnyUrząd Migracji i Uchodźców (niem. Bundesamt fuer Migranten und Fluechtlinge). Wtym pierwszym chodzi o stworzenie sieci polskich organizacji w Niemczech zajmującychsię nie tylko sprawami socjalnymi, ale także pomocą dla uchodźców i wymianadoświadczeń w tym zakresie. Drugi projekt polega na organizacji dwudniowychszkoleń w ośmiu niemieckich miastach. Będziemy szkolić – w przypadku otrzymaniadofinansowania z takich tematów jak: kontakty z mediami, pozyskiwanie środków na projekty i lobby. W obuprzypadkach zapraszamy serdecznie do współpracy. Ponieważ projekt nieprzewiduje środków na noclegi będziemy niezmiernie wdzięczni, jeśli konsulaty,organizacje, jak i prywatni sponsorzy przyłączą się do inicjatywy i dlauczestników – ambitnych działaczy z organizacji polonijnych i dofinansująkoszty podróży, czy noclegów.

… A czego bedą mogli się dowiedzieć z Twoich przyszłych publikacji czytelnicy magazynu Twoje Miasto?

Obserwuje bacznie Twoje Miasto i gratuluję Wam zaangażowania i tego zrozumienia dla społecznejroli mediów, jaką reprezentujecie. Chętnie opowiem o sytuacji Polaków naniemieckim rynku pracy, granicach w polsko-niemieckim wychowaniu polskichdzieci w Niemczech, czy sytuacji polskich dzieci w niemieckim systemie edukacji.Chętnieodpowiem także na pytania Czytelników.

Twoje miasto Nr 46, czerwiec/lipiec 2017

Rozmawiał Michał Kochanski


Autor:

Wydawca i redaktor gazety TWOJE MIASTO

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress
/div