Aktualności

Kamila Porczyk – gościem WOŚP w Darmstadt – 10.01.2015

Kamila Porczyk
Mistrzyni Fitnessu ruszyła na podbój światowych ringów MMA

s01-internet
  Wywiad dla Twoje Miasto 08-09 20113

01_EVE 065Kamila Porczyk, absolwentka AWF im. Jerzego Kukuczki w Katowicach należy do ścisłej czołówki najlepiej wysportowanych kobiet świata. Jest 5-krotną mistrzynią świata w fitness w 3 różnych federacjach NABBA i WWF oraz największej IFBB.

 

 

M.K.: – Witam i gratuluję zwycięstwa w debiutanckiej walce w stylu Mix Fight i kolejnego tytułu mistrzyni świata. Oglądając Twoją walkę można by sugerować, iż zwycięstwo przyszło dość łatwo, bo już w pierwszej rundzie. Czy to zasługa Twojej taktyki, przygotowania, czy rywalka była po prostu w słabszej dyspozycji?
K.P.: – Witam serdecznie. Oczywiście tu można by spekulować, czy rywalka była słabsza, czy ja byłam tego dnia dobra… Najważniesze jest jednak to, że byłam po prostu lepsza! Moja taktyka była założeniem mojego trenera. Moim zadaniem było unikać tych pierwszych ciosów Jany i potem atakować lekko z boku. No i jakoś to wyszło… Później był takedown (przeniesienie walki do parteru). Wykorzystując cały mój power zdołałam przytrzymać zawodniczkę na macie. Gdy to się udało to posłałam w jej stronę całą masę ciosów. Takiego gradu uderzeń nikt by nie wytrzymał, więc sędziowie przerwali walkę. 20130615Fight-Gala-DA-rezerwa
Jednak zwycięstwo może tylko tak wyglądało, że przyszło łatwo i szybko. Zawsze są dwie strony medalu. Dla mnie były to miesiące przygotowań i ciężkich treningów. Zbijanie wagi o ok. 10 kg. Do tego doszedł stres przed pierwszym występem na ringu. Więc proszę mi uwierzyć, że wygrana wcale nie przyszła tak łatwo …

M.K.: – Podobno od małego byłaś już bardzo aktywna i brałaś udział we wszystkich szkolnych występach i konkursach. Jak to się stało, że zdecydowałaś się na uprawianie wyczynowego fitnessu?
K.P.: – To prawda. Ja już się chyba urodziłam z duszą sportowca. Na początku trenowałam akrobatykę sportową w dwójkach żeńskich. Później moja partnerka sie wycofała. Do tego zaczęło mi czegoś w tym sporcie brakować.

M.K.: – To ciekawe… Mogłabyś to wyjaśnić?
K.P.: – Wydaje mi się, że brak mi było pewnej indywidualności, na jaką pozwalają niektóre dyscypliny. Stwierdziłam, że sporty zespołowe, nawet jeśli tylko w dwójkach, nie są dla mnie. Poza tym świadoma byłam tego, że mój wiek i możliwości fizyczne powoli mnie z akrobatyki eliminują. Podczas zwykłej diety i krótkiego treningu mój trener zauważył, iż mam predyspozycję do fitnessu. Czyli do maksymalnego odtłuszczenia ciała, budownia sylwetki, określonej masy mięśniowej, przy zachowaniu odpowiednich proporcji.

M.K.: – Jesteś pięciokrotną mistrzynią świata w trzech różnych federacjach. Jak dojść do tego, by doprowadzić swoje ciało do takiej perfekcji i co było na tej drodze najtrudniejsze do przezwyciężenia?
K.P.: – Jest to naprawdę duży wysiłek dla ciała, powiązany z ogromną desperacją i niesamowitą samodyscypliną. To są miesiące diet, a w trakcie ostatnich 12. tygodni przed zawodami byłam nawet na bardzo ścisłej diecie. Wtedy w wyznaczonych odstępach, z zegarkiem w ręku jadłam dosłownie wyliczoną ilość ziarenek ryżu. Do tego dochodził ostry trening. Godziny spędzone na bieganiu, rowerku stacjonarnym i na siłowni. Te przygotowania to naprawdę lata ciężkiej „harówki”. Oczywiście do tego dochodziło jeszcze sporządzenie całej choreografii występu. Jednak gdy po pierwszm zwycięstwie usłyszałam Mazurka Dąbrowskiego, to już wtedy, takich chwil chciałam więcej i więcej.

M.K.: – Czyli sport jest dla Ciebie trochę jak narkotyk?
K.P.: – Tak sport działa jak narkotyk. Dlatego ludziom jest trudno rozstać się ze sportem. Ja też jestem bardzo uzależniona od sportu.

M.K.: – W 2008 roku zwyciężyłaś w konkursie „Gwiezdny Cyrk”, emitowanym na antenie Polsatu. Był to dość kontrowersyjny program. Jak Ty oceniasz to show, gdy po upływie kilku lat emocje już opadły?
K.P.: – Ja mam wspaniałe wspomnienia z występów w tym programie. Mam nadzieję, że dzięki niemu udało mi się trochę rozpropagować fitness. Czasami mam wrażenie, że nie wszyscy do końca wiedzą, czym naprawdę charakteryzuje się ten sport. Jest to w Polsce dyscyplina może jeszcze trochę mało znana. Jednak mam nadzieję, że dzięki pracy Aleksandry Kobielak i mojej stanie się ona nieco popularniejsza.

M.K.: – Jak narodził się pomysł porzucenia Twojej koronnej dyscypliny i zajęcia się sztukami walk?
K.P.: – Ja w fitnessie zdobyłam już wszystkie tytuły. Sprawiło to, że trochę zabrakło mi motywacji do dalszych występów. Na dodatek mój mąż dolał przysłowiowej oliwy do ognia. Jest prawdziwym faighterem, ćwiczył sztuki walk, pracował jako bodyguard egipskiej rodziny królewskiej. Jest też insruktorem krav maga i antyterroru. Spowodowało to, że zamiłowanie do sztuk walk się jakoś na mnie przeniosło. Choć wiem, że z uwagi na wiek dużo czasu mi już na uprawianie tej dyscypliny nie pozostało.

M.K.: – Czy nie uważasz, że walki MMA nie są zbyt niebezpieczne dla kobiet? Przecież na ringu poza gryzieniem jest wszystko dozwolone.
K.P.: – Wszystko jest niebezpieczne… Każdy sport jest niebezpieczny. Zawsze jest jakieś ryzyko i trzeba się z tym liczyć. Mamy jednak wspaniałych trenerów, którzy uczą nas także jak się bronić przed ciosami. Są sędziowie, którzy czuwają nad sytuacją i mogą w każdej chwili przerwać walkę. Chcę tu zdementować plotki, że w walkach MMA jest wszystko dozwolone. Nie ma uderzeń łokciami, czy w tył głowy. Wydaje mi się nawet, że bardziej urazowym sportem jest boks, ponieważ polega głównie na obijaniu głowy. Natomiast w MMA ciosy rozkładają się na o wiele więcej części ciała.

20130615Fight-Gala-DA-0215. czerwca 2013 na XIV Gali Mix Fight w Darmstadt Polka pokonała Jane Wagenhuber znaną z niemieckiej edycji Big Brother. Nowa mistrzyni świata Mix Fight w swym debiucie na ringu nie dała szans swej rywalce. Już w pierwszej rundzie doprowadziła Niemkę do walki w parterze. Następnie ostra seria ciosów Kamili spowodowała przerwanie walki, jeszcze przed zakończeniem pierwszej rundy.

M.K.: – Czy decyzja o wyjeździe z kraju i osiedleniu się na stałe w Niemczech jest również związana ze zmianą dyscypliny, czy to raczej może wpływ męża, który jest Austriakiem.
K.P.: – W moim życiu wszystko jest tak naprawdę związane ze sportem. Stałam się twarzą firmy Olimp, produkującej odżywki i różnego rodzaju suplementy diety. Później firma ta postanowiła wykorzystać zdolności językowe męża i zaproponowała mu prowadzenie dystrybucji swych produktów w Niemczech. No i tak zamieszkaliśmy pod Frankfurtem. Często jednak jeździmy do kraju, gdzie mam rodzinę, wspaniałego trenera od kondycji oraz dietetyki z którym nadal ściśle współpracuję. To właśnie jemu zawdzięczam moje sukcesy w fitnessie.

M.K.: – Wydałaś też płytę DVD „Chudnij po mistrzowsku z Kamilą Porczyk”. Czy myślisz, że uda Ci się namówić Polki do uprawiania sportu? Jak je chcesz do tego motywować?
K.P.: – Ta płyta jest właściwie zwieńczeniem tego wszystkiego, co robię. Od długiego czasu spotykałam się na portalach społecznościowych wciąż z podobnymi pytaniami: Co zrobić, by zgubić pośladki? Jak ćwiczyć, by wyrzeźbić brzuszek, itd.? Dlatego właśnie zrodził się pomysł i powstała płyta. Co prawda kosztowało mnie to sporo pieniędzy, czasu i stresu. Jednak po obejrzeniu filmu stwierdziłam, że ta akcja była warta poświęcenia.

M.K.: – Więc tak: gimnastyka artystyczna, fittness, program telewizyjny, walki w ringu. Gdzie jeszcze poniesie Cię Twój niesamowity temperament?
K.P.: – Jestem świadoma, że na arenie sportowej mój czas jest już policzony. Aczkolwiek są też wyjątki, jak na przykład Iwona Guzowska, która w wieku 40. lat jest w życiowej formie. Była mistrzyni kick-boxingu, a obecnie poseł RP wystartowała we frankfurckim triatlonie, czyli w słynnym IRONMAN. Chce także wystąpić na ringu MMA. Mając taki przykład, to kto wie… Wszystko jeszcze jest możliwe… Tym bardziej, że mam w domu największego fana – mojego męża, który wciąż we mnie wierzy, wspiera i motywuje do dalszej pracy. Jest to dla mnie niezwykle ważne.

M.K.: – Życzę więc jedynie zdrowia, bo znając T
woją wytrwałość i pracowitość, sukcesy przyjdą same. Mam nadzieję, że nie tylko sportowe…

K.P.: – Dziękuję.

20130615Fight-Gala-DA-03„Moim największym fanem jest mój mąż” – Kamila Porczyk i mąż Bernd Czabaun.

rozmawiał Michael Kochanski


Autor:

Wydawca i redaktor gazety TWOJE MIASTO

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress
/div