Aktualności

Duchowosc a pseudoduchowosc

 wfin

 Duchowość, a pseudo-duchowość – O co chodzi z tą duchowością

Co jakiś czas zdarza się, że spotyka się osoby bardzo intensywnie nastawione na rozwój duchowy.  Każda prawie z tych osób, z którymi miałam osobiście przyjemność rozmawiać, usilnie przekonywała mnie co też powinnam przeczytać, czego posłuchać i że właśnie niemal dokonali odkrycia swojego życia.

 

Grafika: Glenn Randolph

– To jest to! I tylko to! – mówili. – To jak kondensacja całej wiedzy świata. To mi da wszystko czego pragnę i potrzebuję.
Co to było? Bywało różnie. Raz były to kasety z nagraniem biznesmena, który zarobił miliony, przynajmniej tak twierdził, a teraz sprzedaje swoją wiedzę, zapewne zarabiając kolejne miliony. Bywało to i NLP (Neurolingwistyczne Programowanie), bywała to i książka dość popularna „Sekret”. Był też tajemniczy oświecony na you tube, który namawiał do kupna swych kaset, gdzie ujawnia starożytną wiedzę z Indii. Linki strony do posłuchania mędrca zostały mi przesłane. Nie byłam w stanie przesłuchać całości, bo już w pierwszej minucie miałam dziwne doznania, bynajmniej nie z serii oświeceniowych. Zrobiłam się bardzo krytyczna. Mężczyzna otoczony skórami lamparta, z opaską na czole mówił zbyt wolno z bardzo długimi przerwami jakby było mu trudno wypowiedzieć następne zdanie lub zebrać myśli. Jego oczy nie wyglądały na pełne blasku boskiego światła, raczej wyglądały tępo jakby się czegoś sporo napalił. Zaniepokojona swoją krytyką, wszakże może źle oceniam ludzi, podesłałam link do innych osób, które posiadają solidną wiedzę o naukach indyjskich i studiowały temat nieco dłużej niż ja.
– Ździebko narąbany ten mistrzunio. – przyszły tego typu opinie.

Co powiedzieć wszystkim tym, którzy z takim entuzjazmem podchodzą do swoich okryć jak archeolog przy wykopalisku?

Nie jestem przeciwna rozwojowi duchowemu. Jestem przeciwna bezmyślności. Nadal zastanawia mnie brak logiki jaki towarzyszy często osobom wkraczającym na ścieżkę duchowości. Duchowość jest tak samo logiczna jak matematyka czy fizyka czy też inna nauka. Ma swoje zasady i każdy myślący człowiek wie, że nie nauczył się matematyki na weekendowym kursie, a potrzeba mu było kilka lat studiów. Podobnie jest z duchowością. Owszem cuda się zdarzają, lecz po kilku latach praktyki. Jak to się dzieje, że inteligentni ludzie po wyższych studiach, inżynierzy, całkiem nagle wkraczają do sekty duchowej oddając nie tylko swoje majątki, ale zdrowy rozsądek, własną intuicję i zdolność do analizowania zdarzeń? Jednak się to dzieje. Muszę przyznać świat nadal mnie zaskakuje.

– Trzeba pozytywnie myśleć i wierzyć! – czasem moje pytanie zostawało zagłuszone przez ten jeden frazes, który już dość często słyszałam. I tak pewna moja znajoma zrezygnowała z pracy, uznała, że może uzdrawiać innych i otworzyła własne małe lokum w jednym z polskich miast. Marzła przeraźliwie w zimie, klientela nie dopisywała, mąż popadł w alkoholizm, a dzieci wyprowadziły się z domu. Znajoma nadal się intensywnie rozwijała, ale dalszych efektów już nie znam, poza tym, że mąż zmarł.

Inna osoba, młody przystojny mężczyzna z bardzo dobrą pracą, zupełnie nagle poczuł, że już więcej nie będzie robił tego, czego nie chce w życiu. Od tej pory idzie tylko w kierunku rozwoju duchowego. Rzucił pracę zatem, pomalował całe mieszkanie na biało i nie odzywał się do znajomych przez dobre kilka miesięcy. Zapewne usiłował medytować. 

Takich przykładów oczywiście można podać więcej, gdzieś tam zasłyszanych wśród znajomych. Warto jednak pamiętać, że duchowość nie oznacza wyzbycia się rozumu. Zatem może najlepiej działać… tak na zdrowy "chłopski" rozum jak mówiały nasze babcie.

Joanna Pilatowicz


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress
/div