Aktualności

Pozaziemskie cywilizacje. Co na to naukowcy?

Prawdopodobnie większości z nas choć raz w życiu przemknęła myśl czy gdzieś tam w kosmosie są cywilizacje podobne do ziemskiej. Niejedna powieść science fiction powstała na ten temat. Sami naukowcy przyznają, iż przekonanie, że jesteśmy jedynymi inteligentymi istotami we wszechświecie jest ignorancją. Do rozmowy zapraszam polskiego geologa Jacka Pawlaka, pracującego obecnie na projekcie we Francji. starmanfinal

 

 

– Czy kiedykolwiek w twojej pracy przemknęła ci myśl, że znajdziesz coś, jakiś dowód pochodzenia pozaziemskiego i nie mówię tu o meteorytach.

Jacek: No meteoryt jeden w życiu znalazłem. To był taki czarny kamień, który na skutek przelotu przez atmosferę Ziemi uformował się w kształt łzy. Nawet jeszcze go gdzieś mam. Szczerze mówiąc nie myślałem o tym. Ze znalezieniem dowodu w tej sprawie może być ciężko, ale nie dla tego, że on nie istnieje, tylko dla tego, że tak naprawdę nie do końca wiadomo czego szukać. Jeżeli ograniczymy się tylko do tego,

                                                                                                      GRAFIKA: STAR MAN – GLENN RANDOLPH

że szukamy form życia opartych na węglu i zbudowanych na "ziemską modłę" to sprawa jest prosta. Ale jeżeli rozszerzymy granice tego czym może być życie, to sprawa zaczyna być już naprawdę skomplikowana. Być może nasze sondy przeleciały już obok form życia działających na totalnie innych zasadach i w totalnie innych warunkach np. w atmosferze Jowisza.

– A co ty myślisz na temat istnienia pozaziemskiej inteligencji?

J: Wszechświat jest ogromny, już teraz wiadomo, że planety krążące wokół innych gwiazd to norma. Według mnie to pewne, że nie tylko Ziemia jest zamieszkana. Może istnieć wiele światów takich jak nasz i wiele zupełnie do naszego niepodobnych i również zamieszkałych tylko, że przez istoty, których nie jesteśmy  wstanie  sobie wyobrazić. Inna sprawa, że odległości dzielące układy planetarne są ogromne. Według naszej wiedzy ciężki obiekt materialny (statek kosmiczny) może osiągnąć maksymalnie prędkość 25% prędkości światła – to jest w zasadzie bariera fizyczna – nie do przeskoczenia.  Podróż do najbliższych gwiazd z taką prędkością zajęła by ok 20 lat. Do tych troszkę odleglejszych wiele setek lat a nawet setek tysięcy lat. Zatem kosmos to taki wielki ocean z małymi wyspami, a niektóre z nich są zamieszkałe. Mieszkańcy mogą próbować budować tratwy, ale na tratwie nie przepłynie się oceanu. Narzuca sie tu niestety obraz wielu zamieszkałych światów tkwiących w totalnej izolacji. Z drugiej strony wiedza cały czas się rozwija, jeszcze 1000 lat temu 99% mieszkańców naszej planety  przyjmowało za prawdę teorię, że  jest ona płaska i poparta na dwóch wielkich żółwiach, krokodylach czy czymś tam jeszcze innym. Dzisiaj zakładamy istnienie prędkości granicznej i dla naszej trójwymiarowej rzeczywistości jest to prawdziwe założenie. Ale, może istnieją pewne modyfikacje tej rzeczywistości, lub po prostu droga na skróty, należy być optymistą. Oczywiście można zadać pytanie, skoro wszechświat jest zamieszkały i skoro ktoś bardziej zawansowany od nas może te ogromne odległości pewnie jakoś pokonać, to czemu nikt nas jeszcze nie odwiedził?  I to jest dobre pytanie. Odpowiedzi na nie jest wiele. Mi najbardziej podoba sie taka jedna.  Popatrzmy się na rozwój naszej własnej cywilizacji, każda nowa technologia, zaczynając od obróbki kamienia a na energii atomowej kończąc, dawała nam nie tylko nowe możliwości rozwoju, ale również i nowe możliwości samo unicestwiania się. Zatem na pewnym poziomie musi istnieć selekcja, albo dane istoty wypracują pewne normy etyczne , które pozwolą im obcować z najbardziej zawansowanymi technologiami albo takie istoty po prostu ulegną samo zagładzie.  Zatem hipotetyczni "gwiezdni żeglarze" na pewno poczuli by się zdegustowani oglądając nasze Ziemskie wojny, zanieczyszczanie środowiska, próby nuklearne. Uznali by nas za zagrożenie dla bezpieczeństwa gwiezdnej społeczności, zapewne nikt by się z nami nie kontaktował i zakazano by dostarczania na Ziemię technologii umożliwiającej podróż między gwiezdną.

 – Jak można by znaleźć dowody? Może jakiś pomysł na zaprojektowanie eksperymentów? Gdzie na świecie szukać dowodów?

J: Najciekawszy moim zdaniem projekt, czyli projekt SETI się już toczy. Polega on po prostu na nasłuchiwaniu gwiazd, i wyłapywaniu sygnałów, które mogły by powstać w sposób sztuczny. Z tego co wiem z kilku gwiazd odebrano jakieś fragmenty, strzępki sygnałów, które mogły mieć takie pochodzenie. Nasłuchiwano je potem ponownie, ale drugi raz się to już z tej samej gwiazdy nie powtórzyło, gdyby taki sygnał był powtarzalny na pewno wzbudziło by to szerokie zainteresowanie. Jednak w całym programie SETI tkwi kilka błędów, z czego zdają sobie sprawę jego twórcy. Po pierwsze sygnałów cywilizacji takich jak nasza z odległości powiedzmy 50 – 100 lat świetlnych po prostu nie da się "złapać", bo są one zbyt słabe.  Po drugie zawansowane cywilizacje, które podróżują pomiędzy gwiazdami raczej nie używają fal elektromagnetycznych jako medium do komunikacji, bo są one zbyt powolne. Ja osobiście uważam, że stosunkowo łatwo byłoby  znaleźć cywilizację podobną do naszej, w promieniu 10 lat świetlnych od naszej gwiazdy. Jeżeli taka cywilizacja istnieje to w ciągu najbliższych 20 lat ją odnajdziemy. Jeżeli chodzi o bardziej  zawansowane cywilizacje to bardzo trudno tu spekulować. Z jednej strony powinny być łatwo wykrywalne, duże łatwiej widać niż małe. Z drugiej strony one mogą nie chcieć dać się zauważyć. Co można by dodatkowo zrobić w tej sprawia. To co już robimy: obserwować kosmos i gromadzić dane, może pewnego dnia z tych danych wyłoni się coś niezwykłego. 

Jaskinia Demianowska na Slowacji

– Porozmawiajmy przez chwilę o twojej pracy. Jakie najciekawsze okazy do tej pory znalazłeś w swojej pracy?

J: To był stalagmit, znaleziony w jednej ze słowackich jaskiń. Stalagmit to rodzaj skały węglanowej, powstaje w jaskini na skutek przesiąkania do niej wody nasyconej dwutlenkiem węgla oraz jonami wapnia. Taki stalagmit może  narastać  przez wiele tysięcy lat, w tym czasie gromadzi on informacje na temat tego, co się działo w bliższej a czasami i w dalszej okolicy. Zazwyczaj, żeby wydobyć takie informacje ze stalagmitu, trzeba różnego rodzaju wyrafinowanych metod analitycznych. Czasami wystarczy jednak zwykłe oko. Tak było w przypadku tego stalagmitu. Po przecięciu go wzdłuż osi wzrostu, okazało się, że ta oś jest niezwykle bardzo powykrzywiana, w paru miejscach pod naprawdę dziwnymi kątami. Wyglądało to jak prawdziwe dzieło sztuki. Wrażenie było niesamowite. Ale najbardziej intrygujące było to, że to tak naprawdę, również forma zapisu informacji na temat tego co wydarzyło się w przeszłości. Taka zmiana osi oznacza, że w trakcie narastania stalagmit uległ przemieszczeniu. Czym takie przemieszczenie mogło być spowodowane? Może po prostu osunięciem się kilku bloków skały w jaskini, na skutek erozji spajających je osadów, może okresowymi zawałami stropu. Tyle, że okresowe zawały stropu też są czymś powodowane, np. trzęsieniami ziemi. Zatem mieliśmy tutaj zapis wszystkich takich epizodów na przestrzeni co najmniej 10 tyś lat. Ciekawe, że stateczne wręcz martwe środowisko jaskini na przestrzeni tak długiego okresu czasu staje się bardzo żywe.

 

– Co interesuje cię najbardziej w twojej pracy?     Kalcyt - naciek jaskiniowy

J: Wszystko. Jestem człowiekiem, który interesuje się całą masą rzeczy. Każdy aspekt tego co robie, ma w sobie to coś co mnie pociąga. No może poza biurokracją która wkrada się również i do nauki. W zasadzie jeżeli coś mnie nie zainteresuje np. przytoczona biurokracja to tego nie robię dopóki nie zostanę do tego zmuszony. Najbardziej lubię sam proces syntezowania wyników. Mamy zebraną jakąś  "gromadę" danych i trzeba na ten temat coś powiedzieć. Nawet zrobiłem cały duży program komputerowy, który wykorzystuje metodę algorytmu genetycznego, czyli sztucznej ewolucji do porównywania ze sobą zapisów geologicznych.

– Na czym to polega? Do czego to służy?

                                                                                                                                                                   KALCYT – NACIEK JASKINIOWY

No jeżeli mamy jakieś informacje na temat zmian klimatu to zazwyczaj staramy się dorobić do tych informacji jakąś chronologie, to znaczy zestawić je w czasie.  Jeżeli mam takie informacje z kilku różnych miejsc to chcemy je również zestawić w czasie. Może wydawać się to proste bo skoro każde z tych  miejsce ma już swoją zrekonstruowaną skalę czasu, to wystarczy umieścić wszystkie dane na jednej wspólnej osi czasu. Niestety jednak takie proste to nie jest, ponieważ żadna z tych zrekonstruowanych skal czasu nie jest absolutna. Zatem pojawia się konieczność zastosowania jakiejś metody, która pomoże oszacować najbardziej prawdopodobną relację czasową dla danych z tych wszystkich miejsc.  

Stalagmity – Co jest dla ciebie wazne jako naukowca, co cię ciekawi, fascynuje?

Myślę, że na tym etapie to wciąż zdobywanie wiedzy i nowych umiejętności. Co mnie najbardziej fascynuje to podróże, czyli przemieszczanie się. Jak wiadomo podróżować można nie tylko w przestrzeni fizycznej, ale również w przestrzeni własnych myśli czy marzeń.  Generalnie również fascynuje mnie tworzenie, dlatego tworzę programy komputerowe i współtworzę nowe metody badawcze.

–  Gdzie zmierzasz? W co wierzysz? Mając naukowe podejście do świata czy wierzysz w jakąś religię?

Aktualnie jestem agnostykiem, to znaczy zakładam, że spór o istnienie boga nie ma sensu. Oczywiście moja droga religijna była długa i kręta, kiedyś próbowałem być nawet katolikiem, ale zniechęciły mnie żelazne dogmaty wiary, po prostu się w nich nie odnalazłem, to było dla mnie mentalne więzienie.  Ktoś kiedyś powiedział, że człowiekowi nie potrzeba religii do tego, żeby być dobrym ale żeby człowiek dobry zaczął czynić rzeczy złe, tak do tego potrzebna jest już religia. Ja bym powiedział, że religia, która opiera się na twardych i nie podważalnych dogmatach. Przecież nawet Chrystus uzdrawiał w szabat, czyli łamał dogmaty i pokazywał co tak naprawdę jest istotne. Według mnie. Każdy powinien żyć w  zgodzie z własnym sumieniem i własnymi przekonaniami. Gdzie ja zmierzam? To trudne pytanie. Jeśli chodzi o sferę duchową to chyba chciałbym osiągnąć taki stan, w którym wszystkie uczucia negatywne, takie jak : złość, strach, nienawiść będą mi całkowicie obce, w którym będę mógł się otworzyć tylko na to, co jest pozytywne, na to co czyni z nas twórców.

– Czego sobie życzysz jako naukowiec? co chciałbyś odkryć, zrobić, jak spełnić się?

Chciałbym dojść do momentu, w którym moja praca będzie mnie w pełni satysfakcjonować i dawać sens życia. Chciałbym zacząć realizować w pełni własne projekty i idee innymi słowy chciałbym bardziej dojrzeć. 

Co chciał bym odkryć, to dobre pytanie. Z odkryciami jest często tak, że wyłaniają się one same zza "horyzontu" więc trudno tu spekulować. Wystarczy "podróżować" w świecie własnego umysłu, no i cały czas być otwartym na inne postrzeganie tej samej rzeczy.

Jeśli czytelnicy chcieliby dowiedzieć się więcej o twojej pracy, gdzie, może pod jakim linkiem znajdą twoje publikacje?

https://www.researchgate.net/profile/Jacek_Pawlak/publications

 

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Joanna Piłatowicz z Jackiem Pawlakiem

 


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress
/div